niedziela, 16 maja 2010

Symbole miasta

Police są miastem specyficznym. Z jednej strony, jedną z najstarszych na Pomorzu średniowieczną osadą, z drugiej miastem praktycznie bez zabytków, które miłośnicy historii znają jedynie ze starych fotografii, a których w zasobach też nie ma za dużo. Dziś Police kojarzą się z ponad 35 tysięczną aglomeracją, z wielkimi, cierpiącymi kłopoty zakładami chemicznymi, które kładą się cieniem nad policką gminą.

Police mają swoją historię z symbolami istniejącymi jak i minionymi, zniszczonymi podczas zawieruchy wojennej. Zapraszam do spaceru po mieście szlakiem historii i nieistniejących w większości obiektów- zabytków.

Rozpocznijmy wędrówkę od miejsca słabo znanego- rozległej wysoczyzny mścięcińskiej rozpościerającej się między ulicami Dębową i Asfaltową. To tu w IX wieku w miejscu starych kultur osiedlili się mieszkańcy grodu, który strzegł Szczecina od strony północnej. Słowianie przetrwali w tym miejscu do prawie końca XI wieku, by powoli przenieść się w nieodległe miejsce także nad Łarpią, w której założyli osadę, a która dziś stanowi rynek starych Polic.

Mścięcino niegdyś niezależna osada ma wiele tajemnic. Przy ul. Cisowej na trójkątnym placu stoją stare drzewa. Jeszcze we wczesnych latach powojennych stał tam zabytkowy szachulcowy kościół z XVII wieku. Jak twierdzą niektórzy sędziwi mieszkańcy Mścięcina obiekt był w dobrym stanie i wcale nie musiał być rozebrany. Tajemnicą więc zostanie dlaczego został tuż po wojnie unicestwiony.

W Lesie Mścięcinskim nieopodal torów kolejowych i wiaduktów stoi okazały dom. To przedwojenna restauracja. Waldhalle, a w czasie II wojny światowej, u jej schyłku komendantura filii obozu koncentracyjnego KL Stutthof - Außenlager Pölitz. Kilka baraków zachowanych jeszcze w oryginalnym stanie, krzyż i pamiątkowe tablice dowodzą, że w 1944-1945 roku przebywali tu więźniowie kilku narodowości. Po wojnie przez kilka lat była tam tuczarnia trzody chlewnej.

Wędrując w stronę rynku nie w sposób ominąć Parku Staromiejskiego i istniejącego w nim od kilku lat lapidarium. Stoi ono na niewielkim wzgórzu w centrum byłego istniejącego do końca wojny niemieckiego miejskiego cmentarza.

Rynek dziś stanowi w zaledwie 30 procentach jego przedwojenną strukturę. Zachował się gmach biblioteki- pierzeja wschodnia, proboszczówki- północna Urząd Stanu Cywilnego, zachodnia- powstała u progu XX wieku i mocno „sterana” przez budowlańców kamienica pierzei południowej, w której mieści się Apteka Rycerska. Zachowała się także działająca na wyobraźnię boczna kaplica byłego kościoła mariackiego, rozebranego w 1895 roku.



Z rynku tylko krok do placu przy ulicy Kościuszki, na którym jeszcze w 1947 roku stał obszerny gmach Królewskiego Ewangelickiego Seminarium Nauczycielskiego. Szkoła na przełomie XIX i XX wieku kształciła nauczycieli, którzy później rozpoczynali pracę w szkołach pomorskich. Dziś po dawnym świetnym obiekcie z salą gimnastyczną pozostała tylko wysadzona topolami aleja, a plac stał się terenem ogródków działkowych.



Niedaleko rynku istniały jeszcze dwa obiekty, których już nie ma. Pierwszy z nich to ratusz, secesyjny obszerny gmach z trzema skrzydłami, w którym naturalnie był magistrat. Źródła informują, że w obiekcie mieścił się także areszt miejski i małe miejskie muzeum.

Obok ratusza u zbiegu dzisiejszych ulic Grunwaldzkiej i Kołłątaja stał budynek ochotniczej straży pożarnej z charakterystyczną narożną wieżą. Okoliczne ulice były zwarto zabudowane, zwłaszcza dawna ulica Strzelecka, dziś Kołłątaja.

Sentymentalną wędrówkę śladami przeszłości należałoby zakończyć na terenie fabryki benzyny syntetycznej. To miejsce dzięki miłośnikom przeszłości staje się policzanom coraz bardziej znane. Wierzę, że kiedyś stanie się atrakcją historyczną miasta, że będą tu zajeżdżać autokary z turystami z kraju i zagranicy. Miejsce uświęcone cierpieniem i śmiercią blisko 13 tysięcy ludzi warte jest uszanowania i turystyczno- historycznego zagospodarowania. Wędrówka między sterczącymi ruinami sprawia na przybyszu wielkie wrażenie.

To tylko kilka znanych miejsc miasta. W rzeczywistości jest ich znacznie więcej. O nich przy najbliższej okazji.

niedziela, 2 maja 2010

Nieznane Tanowo

Uff, po długiej przerwie (przyczyny obiektywne) wracam na blog wspomnieniem imprezy, która odbyła się 17 marca w Miejskim Ośrodku Kultury. Ta prezentacja kulturowa osady w której mieszkam od kilku lat, leżała mi długo na sercu. Choćby z tego powodu, że dla większości policzan jest to tylko miejscowość przez którą przejeżdża się w kierunku Głębokiego, Dobieszczyna, Jeziora Świdwie, na jagody, grzyby w ostępy Puszczy Wkrzańskiej. Tymczasem Tanowo znane jest już od 1277 roku jako własność zakonna, książęca, państwowa, rozbudowywana zwłaszcza na przełomie XIX/XX wieku.



Dziś jest osadą słabo znaną, choć mieszka tu blisko 1400 mieszkańców. Nie wszyscy także wiedzą, że Tanowo ma 4 ośrodki opiekuńczo-dydaktyczno- wychowawcze: Szkołę Podstawową im. Jerzego Noskiewicza, Przedszkole Publiczne, Specjalny Ośrodek Szkolno- Wychowawczy oraz Dom Dziecka. Tanowo ma swą pocztę, aptekę, przychodnię lekarską, sklepy, wiele firm, zakładów rzemieślniczych, Ochotniczą Straż Pożarną, stowarzyszenie „Sokoli Las”, 2 kompleksy sportowe, sieć ulic, kościół.Mając to na uwadze postanowiłem pokazać Tanowo w Policach w Miejskim Ośrodku Kultury. Imprezę zorganizował MOK i Szkoła Podstawowa. Przy współpracy nauczycieli, wychowawców ze wspomnianych placówek przygotowaliśmy prezentację wizualną, wystawę poszczególnych placówek, OSP, kolekcję państwa Trykaczów, Leszka Budyłowskiego z „Weteran Garaż”, Nadleśnictwa Trzebież. Na scenie 72 dzieci z Tanowa zaprezentowało przedstawienia „Marcowe kucharzowanie” (28 przedszkolaków na scenie!), „Baśniowe opowieści”- SOSW, „Fraszki o szkole”- SP, „Kopciuch”- Dom Dziecka. Po występach i kuluarowej przerwie rozpoczęło się sympozjum „Tanowo wczoraj i dziś” do którego zaprosiłem: Witolda Króla- przewodniczącego Rady Miejskiej, mieszkańca Tanowa, sołtysa Zygmunta Kołackiego, dyrektorów placówek Alicję Szyndlarewicz- SP, Beatę Brzostek- SOSW, Małgorzatę Wycichowską- PP, Krystynę Załęską DD, Antoniego Michnowicza- Nadleśnictwo Trzebież, Annę Szostak- naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM, Mariana Siwielę- prezesa OSP. Mówiliśmy o historii osady, jej teraźniejszości, atutach, walorach krajobrazowo- turystycznych, pilnych potrzebach oraz przyszłości Tanowa w najbliższych latach.Prezentację zaszczycili swą obecnością zacni tanowiainie: m.in. małżeństwo Czarnieckich, Trykaczów, dr. Stanisław Zasadziński. Władze reprezentowali: wiceburmistrz Piotr Mirowski, wspomniany przewodniczący RM Witold Król, Janusz Chmielewski. Cezary Arciszewski- przewodniczący Rady Powiatu, naczelnicy ds. oświaty Witold Stefański (gmina), Beata Kropidłowska (powiat). Z przyczyn obiektywnych zabrakło burmistrza Diakuna i starosty Lecha Guździoła. Wszyscy przybyli do MOK goście spędzili w ciekawy sposób blisko 4 godziny.