środa, 25 lipca 2012

Świadkowie tamtych dni

Zdarzenia umykają ludzkiej pamięci. Dziś utrwala się je w elektronicznej formie na płytach CD i innych doskonalszych nośnikach pamięci. Książka staje się coraz większym rarytasem. Modne są e-booki. Nie wymagają miejsca, półki, zakupu. Kroniki odręcznie coraz rzadziej są spisywane. Prasa obniża swój nakład. To znak współczesności, która nami owładnęła. Ale nie mam zamiaru smęcić. Natomiast chcę zwrócić uwagę, że wśród nas coraz mniej świadków, którzy przeżyli I i II wojnę światową. Powoli odchodzi pokolenie, które na własnej skórze, psychice przeżyli beznadziejność lat 1939-1945.

Chwała tym, którzy do tych osób docierają i spisują ich wspomnienia, docierają do dokumentów, zdjęć. Spisane wspomnienia uczestników wojennych i powojennych losów są dla mnie bardzo cennym źródłem informacji. W naszym lokalnym wymiarze taką pozycję wydał Stefan Marszałek w książce „Oni byli pierwsi-wspomnienia polickich osadników”.

Dziś pragnę polecić podobną w charakterze książkę Remigiusza Rzepczaka „Złodzieje wiary i nadziei” wydanej w 2011 r. przez Andrzeja Łazowskiego. Obszerna bogato ilustrowana jak zawsze świetnymi zdjęciami Andrzeja pozycja zawiera wojenne wspomnienia 15 osób zamieszkujących Szczecin i inne pobliskie miasta pomorskie.

Wspomnienia są emocjonalną podróżą w przeszłość ludzi w podeszłym wieku, którzy na swojej drodze napotkali okropieństwo II wojny światowej, niepewność losu, utratę rodziny, aresztowania, pobyt w Auschwitz, choroby i tęsknotę za wolnością. Gorąco polecam dwujęzyczną, 317 stronicową pozycję w sztywnych okładkach.

Książkę można nabyć w Szczecinie w Księgarni „Zamkowa” przeniesionej na ul. Jagiellońską opodal deptaku Bogusława.

jan

czwartek, 12 lipca 2012

Wakacje!

Wielu z nas zna takie miejsca do których z wielu powodów powraca wielokrotnie w swym życiu. Ja takich miejsc mam wiele. Jednym z nich jest Ziemia Nyska na Opolszczyźnie. Obszar z biskupim miastem Nysą, pobliskim Otmuchowem, polskim Carcasonne - Paczkowem, dwoma jeziorami Otmuchowskim, Nyskim, granicznymi Górami Opawskimi.


Rozpoczął się dwumiesięczny czas wypoczynku. Na tyle długi by móc w pełni wypocząć i zregenerować siły. Piszę te słowa z rodzinnej Nysy i Kępnicy na Opolszczyźnie. Blisko pół tysiąca kilometrów od Polic wypoczywam w cieniu zabytkowego kościoła z XIII wieku, domu w którym się wychowywałem pod czułym okiem rodziców, mojej dawnej szkoły podstawowej. Biegam, jeżdżę rowerem, spaceruję ścieżkami mego dzieciństwa. Im człowiek dojrzalszy, tym większym sentymentem ogarnia to, co kiedyś było treścią jego dnia.

Moja Kępnica sięga początkami już XIII wieku. Cameniza - taką pierwszą nazwę odnotowano w 1284 roku. Proboszczem w onym czasie był Hermann. Osada istniała w cieniu wielkiego biskupiego miasta Nissy - Nysy, pięknego grodu z wieloma zabytkami. Za zaszczyt poczytuję swoją naukę w Carolinum, pojezuickim kolegium (dziś liceum ogólnokształcącym), w którym nauki pobierał niegdyś przyszły król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki.

Ziemia Nyska, podobnie jak Ziemia Policka jest moją małą ojczyzną. Dookoła wysoczyzna nyska, spod mego domu na wzgórzu widać taflę Jeziora Nyskiego, masywny korpus katedry w Nysie i hen daleko sylwetę zamku i fary w Otmuchowie. Coś pięknego! Sama Kępnica jest wsią niezwykłą otoczoną dookoła polami porośniętymi rzepakiem, zbożem. Powietrze tam rześkie, a ludzie sympatyczni, swoi.

Tymczasem przypominam, że u nas w Policach 28 lipca Trzebieskie Neptunalia, a 1 września Jarmark Augustiański. Zapraszam serdecznie na te imprezy.

jan

Foto-Kuba i Jan Matura