środa, 30 stycznia 2013

Żeglarz niestrudzony


We wtorek 29 stycznia 2013 roku w holu MOK zgromadziła się pokaźna grupa ludzi, którzy zapragnęli ponownie spotkać się z Aleksandrem Dobą oraz nabyć jego książkę „Olo na Atlantyku”. Autorska pozycja opisuje 99 dób spędzonych w kajaku na oceanie podczas niesamowitej trudnej do wyobrażenia  wyprawy na łupince z Afryki do Ameryki Południowej.


Gdybyśmy zapytali dziś młodego człowieka nawet kilkulatka co to jest smart-phone, i-phone, i-pad, tablet, notebook, mc book, wiedziałby o tych urządzeniach niemal wszystko! Ale w dobie wszechstronnego rozwoju cywilizacyjnego, cyfryzacji nic nie zastąpi książki, która dzielnie trwa przez wieki do dziś!



Na przełomie roku przybyła nam cenna pozycja książkowa wzbogacająca policką bibliografię. Dotąd publikowane były drobne opracowania, monografie naszego miasta, małych miejscowości, wspomnienia, albumy fotograficzne, poezje i proza polickich autorów. Książka Aleksandra Doby jest swoistym dziennikiem podróży. Opisywany jest każdy dzień wyprawy, szczegółowo, wnikliwie. Autor z detalami opisuje swój kajak, jego wnętrze, przygotowania do wyprawy i wreszcie po perturbacjach ulgę, gdy odbił od wybrzeża Senegalu. Opisuje radość podróży, którą po kilkunastu dniach zmienia pojawiające się powoli zmęczenie, problemy zdrowotne (otarcia, pęcherze, wysypka). Wspomina wielu ludzi, dzięki którym znalazł się na oceanie. Z książki wynika, że osobą nader ważną dla podróżnika jest jego żona Gabriela. Dużo o niej pisze w kontekście jej rozterki przed początkiem ryzykownej podróży życia. Wyraża to w dedykacji na początku książki poświęconej jej.



Olek wspomina swoje początki fascynacji podróżami kajakowymi. Zaczynał w 1980 r. spływem na Drawie. Potem stawiał sobie coraz większe wyzwania: - kajakiem Przemyśl - Świnoujście w poprzek Polski, kajakiem przez Niemcy i dookoła Danii z Polic do Polic - 55 dni - 2714 km, kajakiem dookoła Bałtyku z Polic do Polic 80 dni - 4227 km, kajakiem za koło podbiegunowe północne z Polic do Narviku - 101 dni - 5369 km, po Bajkale - Morzu Syberii - 2010. Po takich dokonaniach można było podróżnikowi zadać zasadne pytanie czy to już nie wystarczyło? Czy po takich podróżach, takim doświadczeniu nie lepiej było szkolić innych adeptów wiosłowania na elitarnych kursach i kroić przy tym niezłe pieniądze?



Po otwarciu spotkania przez sympatyka polickiego kajakarza burmistrza Władysława Diakuna, rozpoczęliśmy rozmowę, która potoczyła się wartko. Przez blisko półtorej godziny rozmawialiśmy m. in. o tym, że żona Olka Gabriela była przeciwna wyprawie, o jego wątpliwościach przed wyprawą, o wyposażeniu kajaku, sprzęcie niezbędnym podczas wyprawy, perturbacjach w Senegalu w Dakarze przed wypłynięciem, początku wyprawy po odbiciu od afrykańskiego brzegu, pierwszym odczuwalnym zmęczeniu, burzach których przeżył niezliczona ilość, atlantyckim menu, wodzie z odsalarki, gościach w kajaku: owadach, rybach, , Punkcie Zwrotnym, Tropikalnej Strefie Zbieżności, Równikowym Prądzie Wstecznym, który tak Olkiem kręcił że miast zbliżać sie do Fortalezy, oddalał się od niej, Bożym Narodzeniu i nowym roku na oceanie, i wreszcie o jego reakcji gdy po raz pierwszy ujrzał amerykański ląd. Podróż policzanina w linii prostej wyniosłaby 3,200 km To jak stąd do... W rzeczywistości  to było prawie 5.400 km.



Słowo „wyprawa” to rzeczownik. Pisze się go z małej litery. Autor czyni to odwrotnie, pisze z dużej „w”. To zapewne oznacza ważność - wartość tego określenia. Ta wyprawa zabrała Olkowi 3 miesiące życia na bezwzględnym dla każdego Atlantyku, była wielka, najważniejsza w życiu podróżnika. Stąd ta emocjonalna podmiotowość określenia.



O Olku Dobie mawia się, że jest pogromcą oceanu, desperatem kajakowym, niestrudzonym podróżnikiem, twardzielem, samotnikiem. Dla mnie Olek jest niekwestionowanym ambasadorem Polic, Ziemi Polickiej człowiekiem niezwykłym, któremu przypisana jest niestrudzona wędrówka przez życie w sposób niekonwecjonalny, ekstremalny!

Zachęcam do nabycia książki autorstwa Aleksandra Doby. Są jeszcze egzemplarze, które można kupić w MOK w Centrum Informacji Turystycznej i Kulturalnej. Wystarczy podejść do recepcji, by cenną pozycję, której okładkę prezentuję nabyć i przeczytać. Warto, bowiem jej nakład kurczy się wyjątkowo szybko.

jan

Zdjęcia - niezawodny Wiesław Gaweł - dziękuję!

piątek, 25 stycznia 2013

Wieczór z Aleksandrem Dobą

Jak ten czas leci. Jeszcze stosunkowo niedawno (tak mi się wydaje) w Miejskim Ośrodku Kultury w Policach odbyło się spotkanie, swoisty benefis Olka Doby, który był świeżo po powrocie z Brazylii po swojej eskapadzie atlantyckiej. Już w najbliższy wtorek w tymże MOK nadarza się kolejna okazja do spotkania z pogromcą oceanu na jego wieczorze autorskim. Tak się bowiem składa, że znany coraz bardziej w Polsce i za granicą kajakarz spisał wspomnienia z podróży swego życia z Senegalu - Afryka do Fortalezzy - Brazylia kajakiem.

Książka jest ciekawa, czyta się ją „cięgiem” i jest swoistym wyjątkiem w polickiej bibliografii, zdominowanej historią, przeszłością, na którą zresztą jest duże społeczne zapotrzebowanie. Tu autor pisze o niezwykłej wyprawie, o przygodzie, o której zwykłemu śmiertelnikowi się nie śniło.



Cieszę się z tego spotkania, jako że mam ogromny szacunek dla policzanina za jego dokonania. Tym bardziej, że będę miał przyjemność owo spotkanie poprowadzić i z Olkiem przy szerokim gremium gości porozmawiać

Spotkanie odbędzie się w holu MOK we wtorek 29 stycznia o godz. 17.00. Będzie możliwość zadania pytań, zakupu książki z autografem, dedykacją od autora. Warto nabyć ją w Policach na miejscu, gdyż pozycja sprzedaje się dobrze i jej nakład kurczy się nader szybko.



W październiku 2012 roku w słoneczny jesienny dzień zawitałem z grupą Niemców - chórzystów do Trzebieży. Tam nieoczekiwanie spotkaliśmy Olka pływającego opodal plaży w niewielkim kajaku podczas sesji fotograficznej. Skorzystałem także ja z okazji robiąc kilka fotek. Dwie z nich zamieszczam w tym tekście na zachętę odwiedzenia MOK i spotkania z niezwykłym policzaninem, który rozsławia Ziemię Policką na wielkich wodach świata.
jan

sobota, 19 stycznia 2013

Gawędy w 2013 roku

Mamy nowy rok, tym samym rozpoczynamy kontynuację tegorocznych „galeryjnych” przedsięwzięć. W 2013 roku Galeria Historyczna zorganizuje pięć spotkań w cyklu „gawędy historyczne”. Zakres prelekcji obejmuje obszar czasu od średniowiecza po czasy współczesne. Pierwsze lutowe spotkanie rozpocznie znany w Policach ekspert II wojny światowej dr Grzegorz Ciechanowski. Później w zależności od sytuacji, możliwości prelegentów (wielu z nich to wykładowcy wyższych szczecińskich uczelni) zrealizujemy inne tematy. Także terminy spotkań mogą ulec niewielkiej zmianie, o czym będę informował na stronie MOK, Gminy, blogu i innych nośnikach informacyjnych.

Plan gawęd historycznych w 2013 roku:
19.2 dr Grzegorz Ciechanowski - „Police, Szczecin okresu II wojny światowej”
16.4 Marek Dworaczyk - „Organizacja życia grodowego w średniowieczu, struktury społeczne, zajęcia”
18.6 „Wielkopłytowe budownictwo lat 70/80 XX w. – „Polickie „Leningrady”.



W drugiej połowie roku: 8.10 i 10.12 planuję zorganizowanie dwóch spotkań z kilku, których tematy widnieją poniżej:
Bartosz Sitarz „Wczesnopowojenne Police. Demontaż fabryki benzyny syntetycznej”.
„Mecenat Gminy Police w promowaniu historii regionalnej”.
„Fabryki paliw syntetycznych w Blachowni i Monowicach. Stowarzyszenie Blechhammer”.
Michał Rembas - „Walki w okolicach Szczecina w 1945 r.”.

Oprócz tego odbędzie się kilka innych spotkań, choćby promocja kilku nowych książek wydanych przez Gminę Police planowana w styczniu i lutym b.r. w MOK. Zatem do zobaczenia w jak największym, najliczniejszym gremium miłośników historii.
jan




czwartek, 10 stycznia 2013

W niedzielę "Orkiestra"

Witajcie w nowym 2013 roku! Czas upływa nader szybko i mamy już dziś dziesiąty dzień kolejnego roku naszego życia. Tymczasem 13 stycznia w najbliższą niedzielę w Miejskim Ośrodku Kultury odbędzie się XXI Finał WOŚP, podczas którego wolontariusze, ludzie dobrej woli będą pracować i pozyskiwać pieniądze na ratowanie życia zdrowia dzieci i po raz pierwszy osób starszych.

Impreza rusza na scenie MOK o 12.00 w południe. W sali widowiskowej będą prezentować się wykonawcy z polickich przedszkoli, szkół, zespoły z MOK oraz znane i popularne grupy jak choćby ŁONA i Weber. W holu MOK rozstawią swe kramy m.in. uczniowie Gimnazjum nr 1 i 2, SOSW, Zespołu Szkół im. Ignacego Łukasiewicza, Uniwersytetu III Wieku. Jak zawsze popularnością cieszyć się będzie karaoke oraz przedstawienie teatralne „Romeo i Julia” w wykonaniu VIP-ów.



Będzie mi miło po raz kolejny prowadzić aukcję wszelakich przedmiotów na scenie. Mamy już w darach wiele gadżetów, pamiątek. Prezentuję jedną z nich. To widokówka z lat 20. XX w. przedstawiająca stację kolejową w Mścięcinie - Bahnhof Messenthin. Kartka pokazuje niewielki, ładny budynek stacji wciśnięty w zbocze pobliskiego wzgórza, stylowe lampy, estetyczny płot oraz stojącą na torze„ciuchcię”. Widnieją osoby oczekujące na odjazd w kierunku Szczecina. Wykonana w sepii kartka ma na odwrocie krótki tekst korespondencji pisanej modną wówczas kursywą. Widokówka została wysłana do Berlina.

Ofiarodawcą pamiątki jest znany i szanowany pasjonat historii Ziemi Polickiej ze szczególnym uwzględnieniem Trzebieży Andrzej Kowalik. Cena wywoławcza widokówki zaledwie - 30 złotych. Mam nadzieję, że Ansichtskarte zostanie sprzedana za dużo wyższą kwotę, która zasili szczytny cel ratowania zdrowia, życia milusińskich i naszych seniorów!

Do zobaczenia w niedzielę!