sobota, 30 marca 2013

piątek, 29 marca 2013

Mali historycy

W sobotę 23 marca b.r. w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II odbyła się sympatyczna impreza wiedzy o Policach „Gryfik 2013”.



Uczestniczyli w niej najmłodsi uczniowie z klas 1-3, laureaci eliminacji w poszczególnych szkołach. Z tego grona po sprawdzianie i zajęciach manualnych, plastycznych wyłoniono najlepszych z najlepszych. Jest ich ponad dwudziestu i w nagrodę 20 kwietnia spotkają się na wycieczce szlakiem historii Polic. Będę miał autentyczną satysfakcję i przyjemność przewodzić tej grupie, która zakończy eskapadę w MOK w Galerii Historycznej Polic.



Organizatorkami bardzo udanej imprezy były: Beata Sadownik, Aneta Bandrowska, Danuta Grochola.





Na zdjęciach- uczestnicy konkursu oraz zaproszeni goście a ponadto tancerki z programu artystycznego.
jan

niedziela, 24 marca 2013

723 strony historii


Tożsamość regionalna to w najprostszych słowach identyfikowanie się z miejscem zamieszkania, okolicą, środowiskiem, ludźmi, ulubionym miejscem w którym człowiek przebywa, pracuje, wypoczywa. Utrwalaniu tożsamości służy wiedza o okolicach i ich przeszłości. Historia bowiem zaszczepia coraz większą ciekawość tym co się przed nami działo. Gmina Police od lat promuje historię regionalną poprzez wydawanie monografii, wspomnień, albumów o Ziemi Polickiej.



22 marca 2013 r. zapisze się w historii najnowszej Polic. Uczestniczyliśmy bowiem w zdarzeniu o niezwykłym znaczeniu. W jednym miejscu przy ponad stupięćdziesięcioosobowym audytorium odbył się wieczór autorski z jednoczesną promocją aż czterech książek wydanych przez Gminę Police. To nader rzadkie zjawisko! W 2012 r. Gmina wydała do szerokiego obiegu 4 cenne pozycje książkowe. Zadałem sobie trud i policzyłem, że owe 4 pozycje 5 autorów zawierają 723 strony, 567 zdjęć, 20 map, 23 skany dokumentów, 1 plan miasta obejmujący okres czasowy od przełomu mezolitu i neolitu do 1950 roku. Stanowi to swoiste kompendium wiedzy o regionie!

Temu wydarzeniu nadano odpowiednią oprawę i rangę podkreślającą podmiotowość zdarzenia. Spotkanie odbyło się w sali widowiskowej MOK i miałem niewątpliwą przyjemność i zaszczyt je poprowadzić.



Równo o 17.00 na scenie pojawili się Andrzej Kowalik - policzanin - trzebieżanin, rybak, wiceprezes Spółdzielni Rybackiej „Certa”, miłośnik historii regionu, kolekcjoner starych zdjęć, fotograf utrwalający piękno małej ojczyzny, aktywny uczestnik wszelkich inicjatyw, wydarzeń poszerzających wiedzę o regionie. Obok niego za stołem zasiadł Bartosz Sitarz - młody policzanin, absolwent US na wydziale historii, baczny obserwator i uczestnik wydarzeń promujących przeszłość miasta i regionu. Kolejnym autorem był Andrzej Łazowski - artysta fotograf, wydawca, Prezes Stowarzyszenia Czas - Przestrzeń - Tożsamość, autor interesującego cyklu monografii Czasu Przestrzeni Tożsamości, przedstawiającego : Jasienicę, Dobrą, Swobnicę, Stolec, Łęgi, Rzędziny, Wały Chrobrego, Szczecin - Skolwin, Szczecin - Stołczyn, Nowe Warpno, autor i wydawca wielu innych interesujących pozycji, osoba ambitna, konsekwentna, płodna twórczo, realizator wielu projektów po tej i po niemieckiej stronie. Autorski skład uzupełniałem ja pełniąc tamtego popołudnia podwójną rolę.

Po prezentacji gości, autorów na scenie pojawił się burmistrz Polic Władysław Diakun, który wyraził satysfakcję z faktu konsekwentnej polityki informacyjnej Gminy, przeznaczającej środki finansowe na wydanie kolejnych książek ukazujących historię miasta i okolic.

Autorzy snuli refleksje o pracach przy powstawaniu pozycji, wspominali osoby, które ich wspierały w tym dziele, prezentowali na ekranie zawartość, zwłaszcza ikonograficzną zawartą w ich książkach i albumach.



Przypomnijmy: Andrzej Łazowski jest wraz z ś.p. Bogdanem Frankiewiczem współautorem III wydania poszukiwanego albumu „Police i okolice na starej fotografii". Andrzej Kowalik w albumie „Trzebież na starej fotografii” zaprezentował pocztówki ze swego bogatego zbioru pokazującą uroczą Trzebież z I połowy XX w. Bartosz Sitarz opisał lata 1945-1950, trudny okres budowania polskiej państwowości na zachodnio - północnych rubieżach w okolicach Polic, Szczecina, Dobrej, Nowego Warpna. Wreszcie ja przedstawiłem „Wzdłuż Rzeki Gunicy”, kontynuującą opis historii małych miejscowości Ziemi Polickiej.

Książki te można już nabywać w Centrum Informacji Turystycznej i Kulturalnej mieszczącym się w MOK. Należy podejść do recepcji, by te i inne jeszcze pozycje książkowe zakupić. Ceny w kolejności ich prezentacji, 100, 50, 30 i 15 zł.

jan

Foto- Wiesław Gaweł i Marcin Kowalik

czwartek, 14 marca 2013

Promocja jakiej dotąd nie było


W piątek 22 marca 2013 roku odbędzie się promocja długo oczekiwanych przez miłośników historii regionalnej książek. W holu Miejskiego Ośrodka Kultury poznacie i będziecie mogli nabyć na własność aż cztery pozycje dołączające do coraz bogatszej polickiej bibliografii. Wszystkie zostały wydane dzięki wsparciu i mecenatowi Gminy Police. Powstały w 2012 roku i są dziełem pięciu autorów.


Niewątpliwym rarytasem będzie III wznowienie popularnego albumu „Police i okolice na starej fotografii” autorstwa ś.p. Bogdana Frankiewicza i Andrzeja Łazowskiego. Album zawiera wiele nowych widoków starych Polic także kolorowych.



Popularnością będzie cieszył się album „Trzebież na starej pocztówce”. Jego autorem jest Andrzej Kowalik. Z jego też kolekcji pochodzą widokówki z początku XX w. ukazujące piękno dawnej zadbanej osady nad Zalewem Szczecińskim.



Kolejną książką są „Trudne początki, Powiat szczeciński 1945-1950” Bartosza Sitarza. Okazała pozycja traktuje o pierwszych powojennych latach tworzenia się polskich struktur w Obwodzie Weleckim, późniejszym powiecie szczecińskim. Autor przenosi nas w trudne czasy zagospodarowania nowych terenów opodal Odry.



Ostatnią pozycją jest „Wzdłuż rzeki Gunicy” mego autorstwa, stanowiąca kontynuację cyklu opisu małych miejscowości o interesującej historii. W 2011 roku Gmina wydała moje „Tanowo wczoraj i dziś”, „Gunica” jest kontynuacją historycznego opisu.



Promocja rozpocznie się o godzinie 17 z udziałem autorów, włodarzy gminy, osób zaproszonych stanowiących policki establishment. Na spotkanie warto przybyć by na miejscu zakupić wspomniane książki oraz uzyskać dedykacje od autorów.

Szerzej o poszczególnych pozycjach będę pisać później, gdyż są tego warte o czym czytelnicy niewątpliwie się przekonają.

jan

niedziela, 10 marca 2013

Grecy w Policach


Pana Grigorisa Kalkandzisa poznałem dawno. Któregoś dnia odwiedził Galerię Historyczną by powspominać dawne czasy. Na pamiątkę zostawił skany kilku zdjęć oraz rękopis swoich refleksji. Krótkich, zwięzłych, które można byłoby rozwinąć, rozszerzyć i wydać z tego niezłą książkę. Obiecałem Grigorisowi, że kiedyś zostaną opublikowane. Niniejszym to czynię. Przedstawiam je poniżej w oryginalnej pisowni. Na zdjęciach młodzi Grecy, Macedończycy w okolicach dzisiejszego Gimnazjum nr 1 oraz fabryki benzyny syntetycznej
.

„Są trzecim pokoleniem Greków mieszkających w Policach i urodzili się w Polsce. Ich rodzice i dziadkowie przybyli tutaj na początku lat 50. Wtedy Police przygarnęły blisko 3,5 tys. uchodźców z Półwyspu Bałkańskiego - Greków i Macedończyków. Początek tego exodusu wiąże się z wojną domową, która toczyła się w Grecji w końcu lat 40. Komuniści z Armii Demokratycznej Grecji wywołali powstanie przeciw rządom monarchistycznym. W 1949 r. powstanie upadło. Państwa socjalistyczne postanowiły przygarnąć wycofujących się powstańców, przy czym w tej zawierusze ewakuowano wiele przypadkowych osób niezwiązanych z powstaniem.



Do Polski trafili przez Albanię. Zaczynali od Lądka i Szczawna Zdroju. Później był Zgorzelec i wakacje w Szklarskiej Porębie. W końcu września 1951 r. trafili do Polic.



Cały czas usiłowano utrzymać w tajemnicy ich pobyt. Wychowawcy polscy którzy opiekowali się uchodźcami musieli podpisać zobowiązanie, że nie powiedzą nikomu z kim pracują. Mieli być kadrą wyzwalającą Grecję. Rozdzielono rodziny. Rodzicom i dzieciom nie wolno się było kontaktować. Wprowadzono reżim wojskowy. Dzieci zwracały się do wychowawców i nauczycieli „towarzyszu”. Wokół panował duch laicki. Wymyślili to Grecy, ale władze polskie nie przeciwstawiały się tej formie wychowania. Trudny to był czas dla uchodźców. Najpierw II wojna światowa, później powstanie. Pobyt w Policach to wyzbycie się rygorów wojskowych, łączenie się rodzin pielęgnowanie kultury, zdobywanie wiedzy i nauki.



Pierwsi opuszczali Polskę Macedończycy, którzy nie musieli czekać na upadek rządu „pułkowników”. Po prostu wyjeżdżali do Jugosławii. Grecy zaczęli wyjeżdżać po upadku junty wojskowej (połowa lat 70). Niewielu pozostało w Policach. Najmłodsze pokolenie to często dzieci z małżeństw mieszanych. Od polskich rówieśników różnią ich tylko egzotyczne brzmiące imiona i nazwiska: Antygona, Odys, Afrodyta, Aleksandros, Stamatis, Wasula, Orestes...W Policach pozostało tylko wspomnienie po dawnej enklawie greckiej. Nie ma już Związku Uchodźców Politycznych z Grecji, przestała działać świetlica, zabrakło nauczyciela języka greckiego. Młodzi między sobą rozmawiają po polsku. Zostaliśmy, bo tak zadecydowali nasi rodzice.

Prezes ZUPzG Grigoris Kalkandzis

niedziela, 3 marca 2013

Stare domy umierają lub żyją


Tanowo to stara słowiańska osada sięgająca zapiskami XIII wieku. Zabudowa osady, która stale się rozwija jest różnoraka. Od starych domów i pomieszczeń gospodarczych ze schyłku XIX w., przez budowle powojenne, aż po szereg okazałych domów mieszkalnych zbudowanych w ostatnich latach. Tanowo jest miejscem atrakcyjnym dla budownictwa, stąd rozwija się demograficznie, a liczba mieszkańców systematycznie rośnie. W chwili obecnej wieś po Policach i Trzebieży jest trzecią pod względem liczby mieszkańców (ponad 1.500) miejscowością Gminy Police.


Gdy przed wielu laty podróżowałem przez Tanowo uwieczniałem na kliszach ciekawe miejsca i domy. Oto dwa z nich niepozorny „sam”, w których mieszkańcy, przejezdni, rowerzyści zaopatrywali się w niezbędne produkty żywnościowe, napoje. Popularny „sam” trwał dzielnie przez lata, do momentu, gdy przejęli go nowi, prywatni właściciele. Dziś obiekt wygląda zupełnie inaczej, estetyczniej, jest obszerniejszy, wygodniejszy.



Innym ciekawym starym domem jest ten przy ul. Szczecińskiej 24. Przed laty istniał tu mocno chwalony przez miejscowych, turystów, grzybiarzy „Uni-Bar Zacisze”. Golonka z tego lokalu była znana w Policach i w Szczecinie. Po likwidacji lokalu, przez kilka lat budynek był opustoszały. Dziś odremontowany jest siedzibą...laboratorium.



Dobrze, gdy stare domy znajdują nowych właścicieli, którzy dbają o ich kondycję. Choć obiekty zatracają swój styl architektoniczny (nie są zabytkami lub obiektami chronionymi) dalej służą wiernie nowym nabywcom. Nie wszystkie stare domy tak są traktowane. Często są burzone, a w ich miejscu stawia się nowe. Nie marnuje się jedynie porządnej poniemieckiej cegły. Buduje się z niej garaże, płoty, mury, podjazdy pod dom.



jan