sobota, 28 grudnia 2013

Grodziska powiatu polickiego

Archeologia lotnicza jeszcze do niedawna znajdowała się poza zasięgiem zwykłych śmiertelników. Dostępna była wąskiemu gronu naukowców, lub - przy okazji wykonywanej pracy lub hobby - lotnicy, szybownicy czy paralotniarze. Sytuacja zmieniła się z chwilą upublicznienia zdjęć lotniczych za pomocą internetowych narzędzi. Dzięki najpopularniejszym z nich - Google Maps i Google Earth - każdy z nas może poszukiwać śladów historii sprzed wieków.

Niezwykle ciekawa jest wczesnośredniowieczna historia Pomorza Zachodniego, znajdującego się wówczas w zasięgu kultury słowiańskiej. W efekcie postepującej germanizacji po tamtych czasach nie zostało zbyt wiele pamiątek. Tym większa więc wartość ocalałych przed zapomnieniem śladów. Najbardziej wyrazistymi z nich są grodziska, których założenia szczególnie efektownie wyglądają z podniebnej perspektywy. Oto wybrane przykłady z obszaru powiatu polickiego:

Mścięcino
Dzisiaj coraz trudniej jest zauważyć naturalne walory tego miejsca, które były przyczyną budowy tutejszej osady. Postępująca urbanizacja okolicy skutecznie popsuła jej walory krajobrazowe. Ale gdybyśmy przenieśli się w czasie choćby do XIX w., gdy nie było jeszcze nasypu kolejowego i pobliskiej zabudowy, dane nam byłoby ujrzeć górujące nad otoczeniem wzniesienie z przylegającymi do niego bagnami. Ślady po dawnych grzęzawiskach, które stanowiły skuteczną zaporę przed zakusami potencjalnych agresorów, utrzymywały się jeszcze do czasów nam współczesnych. Dopiero budowa obiektów handlowych i usługowych wzdłuż ul. Piłsudskiego zatarła ich resztki. Aby wyborazić sobie pierwotne walory mścięcińskiego grodziska, warto udać się na ul. Dębową, gdzie północna ściana wzniesienia jest szczególnie stroma.



Łęgi
Grodzisko mieszczące się na terenie gminy Dobra Szczecińska. O tyle ciekawe, że powstałe na mało urozmaiconym, płaskim terenie. Powstało w XI lub XII w. Do dziś zachowało się wybijające ponad teren, zadrzewione wzniesienie - pozostałość po ziemnych wałach - wraz z otaczającą je fosą. Rzut oka na starszą mapę pozwala spostrzec zamysł lokacyjny - wówczas grodzisko wznosiło się nad taflą większego rozlewiska, które z biegiem czasu zanikło.





Siadło Dolne
Południowe rejony powiatu polickiego charakteryzują się urozmaiconą rzeźbą nadodrzańskiego brzegu. Wyniosłe wzniesienia stanowiły doskonałą bazę pod budowę trudno dostępnych siedlisk. Na jednym z nich (zwane Młyńską Górą) powstało grodzisko Pomorzan. Wznoszące się ponad 65 metrów nad płynącą w pobliżu Odrą było doskonałym punktem widokowym na pobliską okolicę. Wzgórze wyjątkowo okazale prezentuje się od strony autrostrady, jadąc w kierunku do Berlina.



Kamieniec
Wyjątkowo imponujące swymi rozmiarami oraz tajemnicze z historycznego punktu widzenia grodzisko. Funkcjonowało od IX do XII w. Mieści się 5 km na południe od Siadła Dolnego na wzgórzu wznoszącym się ponad 40 metrów ponad poziom Odry. Obszar całego założenia - grodziska i podgrodzia - rozciąga się na odcinku ponad 500 metrów. To znacznie większy obszar od innych ośrodków funkcjonujących w tym czasie na Pomorzu, parokrotnie większy nawet od nieodległego Szczecina. Mimo to jedyne poważne badania przeprowadził tu w 1910 r. niemiecki uczony Carl Schuchhardt i od tamtego czasu nie zrealizowano żadnych poważniejszych wykopalisk. Niemiecki archeolog nadał grodzisku nazwę Der Heilige Stadtberg, dziś wzniesienie zwane jest Świętą Górą. Prawdzwia gratka dla miłośników średniowiecznej historii Pomorza. Zwłaszcza, że jak jedna z hipotez głosi, to tu mógł zawitać ze swoją misją św. Otton z Bambergu (obecnie przyjęto, że miał to być Lubin na wyspie Wolin).




Południowe, nadodrzańskie rejony powiatu polickiego z racji na swoją lokalizację nie są zbyt popularne wśród samych Policzan, ale warto je zwiedzić tylko choćby ze względu na ich walory krajobrazowe. Jest to niezwykle urokliwy obszar, wzdłuż którego prowadzi ciekawa trasa turystyczna (Orła Bielika). Sporym udogodnieniem stało się skomunikowanie Siadła i Kamieńca linią autobusową nr 70 ze Szczecina, pozwalającą dotrzeć w pobliże opisanych tu grodzisk.

Jakub M.

środa, 25 grudnia 2013

niedziela, 8 grudnia 2013

Czaru PGR-u ciąg dalszy

Na początku lat 50. XX w. w mojej rodzinnej Kępnicy koło Nysy rozpoczął działalność PGR. Początkowo zajmował się on produkcją rolną, zasiewem zbóż, hodowlą zwierząt. W latach 60. XX w. w PGR wybudowano suszarnię, w której produkowano susz jako paszę dla zwierząt. Produkt eksportowano m.in. do Włoch.

Wówczas ludziom żyło się świetlanie. Były deputaty na paszę, węgiel, mleko. W przydomowych ogródkach hodowano świnie, kury, kaczki, króliki. Mój tata był stolarzem w PGR i na brak roboty nie narzekał. Miał też liczne fuchy. Na przykład po pracy budował miejscowym rolnikom bramy wjazdowe na posesje, drobny użyteczny w gospodarstwie sprzęt, regały, stoły...


Warto wspomnieć, że pierwsze Państwowe Gospodarstwa Rolne rozpoczęły działalność 12.2.1949 r., kilka tygodni po wejściu w życie ustawy. Wcześniej bo już w 1944 r. rozpoczęto reformę rolną, której celem była likwidacja własności ziemskiej. Do 1948 r. przejęto 9.707 nieruchomości o łącznej powierzchni blisko 3.5 mln. hektarów. Najwięcej pegeerów powstało w Polsce Zachodniej na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych. W województwach szczecińskim, koszalińskim, słupskim, gdańskim i elbląskim, areał PGR-ów obejmował ponad 50 % powierzchni wszystkich znajdujących się tam użytków rolnych. Szybko okazało się, że gospodarstwa były nieefektywne ekonomicznie. Zużycie pasz, nawozów, sprzętu i innych materiałów było w nich dużo wyższe, a produkcja z jednego hektara znacznie niższa niż w gospodarstwach indywidualnych. 


Mimo to pegeery były hołubione przez władzę i chętnie dotowane z budżetu państwa i funduszu ubezpieczeń. Do 1988 r. pochłaniały ponad połowę środków przeznaczanych na inwestycje w rolnictwie. Likwidacja PGR-ów rozpoczęła się w 1991 r. W ciągu dwóch następnych lat ziemia majątek stały zostały przekazane Agencji Rolnej Skarbu Państwa, która rozpoczęła ich sprzedaż firmom prywatnym.


W Tanowie PGR-nie było. Ale było ich wiele w innych wsiach powiatu szczecińskiego. Działały też gminne spółdzielnie, kółka rolnicze. Bazą sprzętową zajmowały się POM-y Państwowe Ośrodki Maszynowe.



Dziś w naszej gminie rolników niewielu. Inaczej też pracują niż kilkadziesiąt lat temu. Sprzęt jakim dysponują jest nowoczesny, wydajny, dobry. Przypomnijmy sobie zatem jakimi cudami techniki posługiwano się dawniej. Zacznijmy od agitacyjnego plakatu dzielnej, rosłej, czerwonej na policzkach kobiety wiejskiej we wczesnych czasach powojennych. Niewiasty taka jak ta na plakacie potrafiły wykonywać po 150 i dużo więcej normy niż planowano. Takie były czasy! A dalej tzw. DET  - ruska maszyna na gąsienicach, żrąca hektolitry paliwa, ciągnąca brony, pługi, kombajn do zbioru buraków i ziemniaków, snopowiązarka.

jan

niedziela, 1 grudnia 2013

Leśne Tanowo

Tę osadę o średniowiecznym rodowodzie otacza ze wszystkich stron Puszcza Wkrzańska, która wręcz wdziera się w ulice: Leśną, Gunicką, Szczecińską. Nie dziw więc, że tu na miejscu działa leśniczy: Piotr Grzegorczyk i brodaty niczym Rumcajs Mirosław Goryniak oraz kilku jeszcze innych ludzi lasu. 

Przed II wojną światową przy ul. Szczecińskiej stał okazały dom Nadleśnictwa Tanowo - Oberförsterei Falkenwalde. Obiekt stał vis a vis zadbanego dziś domu o konstrukcji ryglowej. Sprzed nieistniejącego już budynku nadleśnictwa można było ujrzeć pobliską plebanię i nieco dalej sylwetę zabytkowego kościoła. Opodal urządzono pętlę autobusową dla lini „F” łączącej Tanowo ze Szczecinem. Jak mawiają miejscowi (wiadomości niesprawdzone) budynek uległ pożarowi i został po wojnie rozebrany.




Działalność nadleśnictwa polegała na gospodarce zasobami leśnymi, które wchodziły w jego granice. Zatem jak dziś nasadzenia drzewek, wyrąb, sprzedaż drewna na kwit, dbałość o zwierzynę oraz leśne dukty.






Dziś po dawnym nadleśnictwie pozostał duży budynek gospodarczy - stodoła spełniający swą rolę do dziś, nowa nieduża leśniczówka, a z tyłu od strony łąk mały park ze starodrzewiem.

jan