niedziela, 16 lutego 2014

Igrzyska dawniej i dziś

Igrzyska trwają w najlepsze. Oglądam je codziennie, szczególnie zawody z udziałem Polaków. Jak na razie cztery złote medale ujmy naszej reprezentacji nie przynoszą, a zdobyli je sportowcy najwyższej miary, z krwi i kości, waleczni, wiedzący co czynią. Ogromny szacunek mam do Justyny Kowalczyk, Kamila Stocha, panczenisty Zbigniewa Bródki, ale też i do innych rodaków, którzy w swój start wkładają maksimum ambicji i wysiłku.



O ile w narciarstwie klasycznym, a zwłaszcza w skokach baza sportowa u nas jest niezła, to jednak wyniki osiągane przez łyżwiarzy szybkich i saneczkarzy wzbudzają mój szczery podziw. W Polsce nie ma porządnego toru saneczkowego, a łyżwiarze ścigają się na odkrytych lodowiskach. Wyobraźcie sobie na przykład, że zmagacie się z oporem powietrza w biegu na 3.000 m, a do tego oprócz totalnego zmęczenia fizycznego ścina was z nóg wiatr wiejący z różnych stron...Tym bardziej szacunek dla polskich panczenistów i saneczkarzy.











Dziś sporty zimowe, letnie to ogromny przemysł reklamowy, sprzętowy, transmisyjny, turystyczny, biznesowy. Odzienie sportowców jest najwyższej klasy, a narty, łyżwy, sanki i inny sprzęt światowej, najznakomitszej klasy. Ewolucja w tej mierze jaka wydarzyła się na przestrzeni lat może powodować pozytywny ból głowy.

Chcę zatem przypomnieć jak to kiedyś, inaczej przed laty bywało. Prezentuję kilka zdjęć z retro albumu „Die Olympischen Spiele 1936 in Berlin und Garmisch-Partenkirchen”. Album ten jest w zasobach Galerii Historycznej Polic i świetnie się go przegląda teraz podczas Igrzysk w Soczi. Od góry - Adolf Hitler na trybunie honorowej podczas otwarcia igrzysk, slalom mężczyzn, bieg na 18 km mężczyzn, mecz hokejowy Kanada - USA, biathlon, skoki narciarskie, jazda figurowa na lodzie. Wreszcie na koniec: tak oceniano występy łyżwiarzy figurowych. Bezpośrednio na lodzie, po każdym pokazie. Widzicie różnice? Prawda, że zdjęcia są wspaniałe?
jan

środa, 12 lutego 2014

Święte obrazy


Do dziś w wiejskich domach na ścianach wiszą stare przekazywane z pokolenia na pokolenie obrazy o tematyce religijnej. W moim domu rodzinnym w Kępnicy koło Nysy w kuchni wisi wizerunek Jezusa i Matki Boskiej.

Po środku między nimi najcenniejsza relikwia mej rodziny, niewielki czarny krzyżyk ze skromną metalową postacią Chrystusa. Ten przedmiot wiary powędrował z moją babcią i kilkoma jej dziećmi daleko hen na Sybir. Zostali wygnani z domu rodzinnego w Piaskach koło Wolicy, pod Żółkwią, kilkadziesiąt kilometrów od Lwowa. Dziadka, sołtysa wsi wywieziono w nieznanym kierunku. W wolnej Polsce ze źródeł dowiedzieliśmy się, że w 1940 roku po uprowadzeniu został osadzony we Lwowie, a jesienią tego roku rozstrzelany w podziemiach klasztoru sióstr Brygidek. Na nieludzkiej Syberii skromny, czarny krzyżyk był przez babcię i jej dzieci czczony, chroniony i stamtąd po latach zesłania ze strony bolszewików, powrócił ponownie z nimi do powojennej już innej Polski.



Niedawno zwrócili się do mnie Państwo gdzieś z Polski podsyłając zdjęcia dwóch obrazów z postaciami Jezusa i Matki Boskiej z połowy XIX w. Podobny obraz, którego wizerunek zamieszczam powyżej jest w zasobach Galerii Historycznej Polic. Został przekazany na czasową ekspozycję przez właściciela z Trzebieży. Dwa wspomniane obrazy Pani „bojkowej” (tak się podpisała w e-mailowym adresie osoba) są podobne to trzebieskiego.





Obrazy pochodzą z czasu pontyfikatu papieża Piusa IX 1792-1878, który trwał 32 lata między 1846 a 1878 rokiem. Papież ten 3.9.2000 r. został beatyfikowany stając się błogosławionym Kościoła. Za zakup obrazu otrzymywano 300 dni odpustu. Prawie rok mniej pobytu w czyśccu. Kto kupił dwa obrazu otrzymywał w rekompensacie 600 dni odpustu.

Obrazy w swej wymowie są piękne, wykonane ciekawą techniką na płótnie z postaciami Jezusa i Maryi. U dołu słowa: „Słodkie serce Maryi bądź mojem Ratunkiem” oraz pod Jezusem: „Słodkie Serce Jezusa bądź moją miłością”. Poniżej informacja o odpuście oraz data. Postaci świętych wykonane są z wosku, okolone zdobieniem z paproci. Takie obrazy wiszą na ścianie do dziś w niejednym, zwłaszcza wiejskim domu. Są przekazywane następnym pokoleniom w nich żyjących. Czczone, wystawiane do okien podczas procesji Bożego Ciała i innych kościelnych świąt. To istne małe dzieła sztuki, które cieszą oko swą prostotą i szczerością. Na pewno posiadają antykwaryczną wartość.

jan