niedziela, 25 maja 2014

Żywe stare miasto

Od dawna marzyłem o takiej imprezie w polickim rynku. Choć nie tak piękny jak do 1945 r. to jednak plac nadal emanuje atmosferą przeszłości, sentymentu, nostalgii. W 2010 r. miało być hucznie w 750 lecie Polic, jednak oponenci wyliczali przeszkody w realizacji jakże poważnej chwili dla miasta nad Łarpią. I choć było dużo skromniej, to 4 lata wstecz rynek i tak zapełnił się gośćmi, odsłonięto tablice pamiątkowe, a obchody kontynuowano w innej części Polic. 



Przypomnę: miał być planowany wjazd Barnima I do rynku, miały być trybuny dla włodarzy blisko 30 miast, którym książę Barnim I nadał przywilej rozwoju przeistaczając je z osady do rangi ośrodka miejskiego. Planowaliśmy odnowienie i ponowne wręczenie symbolicznego dokumentu lokacyjnego. Miał być turniej rycerski. Dobrze, że w miejsce odrzuconych i nie zrealizowanych zdarzeń odbył się w Parku Staromiejskim wielki koncert „Lux Aeterna” z Piotrem Brodą na czele.




Stąd pomny tego, gdy zlecono mi prace przy organizacji „I Festynu pod Sediną” z Radą Osiedla nr 2 i Krystyną Seweryńczak, ucieszyłem się co nie miara.


 


Do historycznego zdarzenia doszło w ostatnią sobotę 24 maja, gdy w Tanowie, w Policach siąpił deszcz. Ale Opatrzność czuwała i między 14 a 19 w rynku było sucho, nie padało. Na placu opodal fontanny zjawiło się nader dużo ludzi: dzieci, młodzieży dorosłych. Dla nich wystąpili młodzi, ale też i stateczni artyści z Rady Osiedla nr 2, Uniwersytetu Trzeciego Wieku, Gimnazjum nr 2 i 3, MOK. Miałem przyjemność prowadzić to spotkanie z mikrofonem w ręku w otoczeniu sympatycznej widowni, wykonawców zachowanych starych kamienic, kaplicy polickiego rynku.




Ożywianie starej często zapominanej części miasta, to znakomite działanie nie tylko promocyjne, ale też kulturowe. Żyjąc w szalonych czasach postępu cywilizacyjnego nie wolno zapominać o tradycji, wartościach, przeszłości małej ojczyzny. Czekam zatem na kolejne oddolne, społeczne propozycje z Placu Chrobrego. O to miejsce warto dbać!

zdjęcia z zasobów Mariusza Hałgasa - dziękuję

jan

wtorek, 20 maja 2014

Noc Muzeów - promocja wydawnictwa

W ostatnią sobotę 17 maja w ponad 120 miastach Polski otworzyły swe podwoje muzea, galerie historyczne w cieszącą się coraz większą popularnością  „Noc muzeów”. W Policach w ramach tej akcji zorganizowano m.in. promocję  I zeszytu „Rocznika Historycznego Polic” opisującego fabrykę benzyny syntetycznej oraz miasto w latach II wojny światowej.



Podczas spotkania zaprezentowali się autorzy artykułów w tymże wydaniu: Łukasz Socha, Bartosz Sitarz, Dominik Wołyński, Andrzej Kowalik. Snuto plany na przyszłość. Redaktor wydania pierwszej publikacji Jan Antoni Kłys zapowiedział kolejny numer tym razem poświęcony obozom istniejącym w Pölitz podczas II wojny światowej i innym wydarzeniom w mieście i okolicy.



jan

poniedziałek, 12 maja 2014

Książka (całkowicie) lub mało znana

Ostatnio miałem okazję wziąć do ręki pozycję poświęconą Policom, o której nie miałem zielonego pojęcia. Nigdy też o niej nie słyszałem. Wydana Przez Wydawnictwo Poznańskie w 1981 r. opisuje zakłady chemiczne w tamtych czasach.

Fabuła opowieści jest prosta. Do kombinatu dymiącego wyziewami przyjeżdża ze Szczecina niejaki Piotr Szydło by  napisać o życiu wtedy jednego z największych zakładów w Polsce, o pracownikach administracji, relacjach międzyludzkich, drodze gdzieś z dalekiej Polski do wymarzonego chemicznego i bytowego eldorado.


Autor „Zawziętych traw” Stanisław Wit Wiliński podjął dzieła. Pozycję czytałem z ciekawości. Gdyby dotyczyła innego miejsca w kraju, pewnie nie ruszyłbym jej z miejsca. Byłem jednak zainteresowany jaki obraz tamtych zakładów jawił się autorowi na przełomie lat 70-80 XX w.
Mamy zatem opis kulisów budowy kombinatu, licznych awarii, codzienności w zakładzie. Autor używał literackich pseudonimów. I tak generałem, dyrektorem naczelnym jest dyrektor Buda, personalnym niejaki Rygiel, towarzyszem sekretarzem Minisiak, kierownikiem zakładowego ośrodka propagandy i informacji Bolesław Słowik, redaktorem naczelnym gazety zakładowej Leon Skarga. Przewijają się i inne fikcyjne nazwiska: Jana Kawki - majstra na bieli,  Tadeusza Bilewicza - aparatowego z tokażu, Józka Kabanosa, Jurka Pyndyczykowskiego, Rysia Rogówki, starego Stanisława Kowalika, Feliksa Kamionki - herosa pracy...


Niestety mało mowy o Policach. Autor wspomina jeno, że w 1970 r. w kaplicy w rynku był składzik sprzedaży wody mineralnej. Ubolewa, że zabytek jest zaniedbany i nie spełnia roli ozdoby rynku. Wspomina także bibliotekę, nowo powstałe bloki mieszkalne na „wróbla”. Jasienica to w książce Jaśkowiec. Nie zmienia nazwy Polic. Dużo pisze o sobie jako Piotrze Szydle. O chęci zdobycia zaufania obu stron: rządzących kombinatem i pracowników.

Stanisław Wit Wiliński od 1957 r. mieszkaniec Szczecina był pracownikiem Polskiego Radia, autorem trzech zbiorków wierszy. „Zawzięte trawy” napisał w 1978 r.
Ciekawy jestem czy książka ta gdzieś istnieje na polickiej półce między innymi pozycjami. Ciekawi również to, czy jest znana znanym w Policach miłośnikom przeszłości tego miasta i regionu. Niewątpliwie posiadanie jej wśród innych wydawnictw o Policach nobilituje taki zbiór. Bo też pozycja kojarzy mi się ze znaczkiem z serii o wyższym nominale, ale też rzadko kupowanym i stosowanym.
jan