niedziela, 28 września 2014

Stutthof- obóz śmierci (1)

W sobotę 20 września 2014 r. w piękny wrześniowy dzień, na kilka godzin przed ślubem mojej chrześniaczki Agaty, ruszyłem z Nowego Dworu Gdańskiego do Sztutowa nad Bałtykiem. Celem mego wypadu było odwiedzenie po raz kolejny obozu koncentracyjnego KL Stutthof istniejącego od pierwszych dni wojny do 1945 r. Policzan ten obóz interesuje w szczególny sposób, gdyż w Messenthin-Mścięcinie w 1944 r. utworzono jego filię Aussenlager Pölitz bei Stettin. 

 
 

 

Pierwsi więźniowie do Stutthof trafili już 2.9.1939 r. Poważne transporty więźniów rozpoczęły się w styczniu, lutym 1940 r. W większości byli to mieszkańcy Gdyni, Gdańska przedstawiciele Polonii Kwidzyńskiej, Sztumskiej, Żydzi. Nastąpiło to po likwidacji obozu w Nowym Porcie. 

 

 

 
 

Do 1942 r. obóz miał status miejsca odosobnienia głównie obrońców, mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska, Gdyni, okolic. Dopiero 20.2.1942 r. obóz uznano za państwowy. Od tamtej pory kierowano tam transporty więźniów z Polski i innych krajów. W pierwszych transportach z KL Buchenwald, Flossenburg przybyli m.in. Polacy, Niemcy, Czesi, Holendrzy, Belgowie, Jugosławianie, Cyganie, Rosjanie. Transporty nasilały się przekazując do obozu kolejne duże grupy więźniów. 

 

W obozie w latach wojny przebywało łącznie 110 tys. więźniów z czego męczeńską śmierć poniosło 65 tys. więźniów. W sumie w obozie przebywali więźniowie i więźniarki z 21 krajów Europy i Świata.


Dziś w pierwszym fotoreportażu pokazuję zewnętrzne oblicze miejsca kaźni i męczeństwa. W następnym jego wnętrze: baraki obozowe, krematorium, eksponaty...


Zdjęcia przedstawiają od góry: willę komendanta obozu, budynek komendantury, główne wejście do obozu starego- „bramę śmierci”, komorę gazową, wieżę wartowniczą przy starym obozie, a w tle teren obozu nowego, barak kobiecy, szubienicę, w tle komin i budynek krematorium.

jan

niedziela, 14 września 2014

Policka wojenna pamiątka

Coraz więcej dokumentów, zdjęć, informacji dociera do interesujących się okresem II wojny światowej w Policach. W zasobach Galerii Historycznej Polic odnalazłem pocztówkę statku Dampfer „Bremerhaven” cumującego przy Hakenterrase - Wałach Chrobrego.

Pocztówka jest znana kolekcjonerom. Jednak ta, którą prezentuję nabiera dodatkowej wartości gdyż została wysłana z Polic 9.10. 1940 r. przez Bogumiła Sikorskiego, który w tamtym czasie na statku przebywał. Tekst korespondencji jest łatwy do odczytania. Autor tekstu widoczny jest na zdjęciu wykonanym również w 1940 r. W lewej klapie marynarki znak z literą „P”.




O Dampferze Bremerhaven napisano już wiele. Najpierw Henryk Mąka w swej pozycji Bremerhaven statek śmierci. Współcześnie Jan Benedykt Koziński w Przymuszeni z literą „P” jak Police (2011). W tej pozycji obraz statku więzienia jawi się nieco inaczej niż to przedstawił Mąka. Niewątpliwie przebywanie na statku - więzieniu było katorgą,   karą dla osób tam więzionych. Mimo tego jeszcze wielu faktów dotyczących tego obozu pracy nie znamy. Nie wiemy jaki statek naprawdę był, lecz wiemy  co ludzie tam wycierpieli - choroby, głód, tęsknota, ciężka praca, nieludzkie warunki egzystencji... 


Nie wchodzę w szczegóły przy interpretacji krótkiej treści korespondencji, fotografii autora. Pewnie lepiej uczynią to pasjonaci ze „Skarbu”, którzy takie dokumenty posiadają w dużo większej ilości. 

Widokówkę oraz zdjęcie przekazał Galerii Miłosz Sikorski. Dziękuję! 

jan

wtorek, 9 września 2014

VIII Jarmark Augustiański


W ostatnią sierpniową sobotę Jasienica ożyła za sprawą kolejnej imprezy historycznej. Ta różniła się od pozostałych zmianą trasy korowodu, to zaś wymogła uroczystość poświęcenia krzyża i pamiątkowej tablicy przy kameralnym ewangelickim cmentarzu przy ul. Jana Kazimierza.



Tablicę ufundowała Gmina Police, krzyż - parafia p.w. św. Piotra i Pawła w Jasienicy. Tablicę z włodarzami miasta i gminy odsłonili często bywający w Policach Hilde Kliche - była mieszkanka Jasenitz oraz Günter Schmidt z Königsfelde - pobliskiej Niekłończycy. Aktu poświęcenia dokonał zacny ks. prob. Waldemar Szczurowski.




Po dotarciu na miejsce opodal kościoła, ruin zespołu poklasztornego i rzeki Gunicy zaczęła się zabawa z licznymi występami, pokazami walk rycerskich, tańców, pokazów rzemiosła i jego wytworów. Dopisała pogoda, publiczność. A ja jak zwykle w przebraniu udawałem brata zakonnego, prowadziłem korowód z tubą w ręku pracując na scenie lub około niej.

Obok prezentuję trzy migawki z Jarmarku

jan