czwartek, 5 lutego 2009

Polickie strumyki

Analizując niemieckie mapy Pomorza Zachodniego zauważyć można bogactwo nazw geograficznych, nadawanych okolicznym „atrakcjom”. Zjawisko to powszechne jest i w „rdzennej” Polsce, w naszym regionie obecnie jakby mniej. A to z racji zerwania ciągłości historycznej, a to z zaadaptowania tylko części ówczesnego nazewnictwa itd. Jakby nie było – nazwy te ubogacają lokalną tkankę geograficzną. Chciałbym więc zainteresować czytelników bloga paroma z nich, próbując odnaleźć ich źródłosłów, przywrócić zapomniane albo zainspirować do nadania im nowych nazw.



Lasy rozpościerające się między Policami a Szczecinem obfitują w strumyki (niem. "bach"). Zjeżdżając z Leśna Górnego szosą w kierunku Siedlic po lewej stronie pojawia się struga, nosząca ongiś nazwę „Saugartenbach”. To dość ciekawy termin, bo w wolnym tłumaczeniu znaczy: świński ogród, maciornik. Nasuwa się przypuszczenie, że gdzieś w jego okolicy być może... popasano świnie. W okolicach nie istniejącego już kościoła w Siedlicach łączyła się z „Kellerbach”, wypływającym gdzieś ze szczytowych partii Wzgórz Warszewskich. Co sama nazwa znaczy? Nie jestem tego pewien, aczkolwiek „keller” po niemiecku to „piwnica”. Podobną nazwę miał strumień płynący w Puszczy Bukowej. Z pobliskich okolic wypływał również „Schulzenkampbach”, który łączy się z poprzednio wspomnianym strumieniem w Siedlicach w okolicach żużlówki (tuż przy pierwszym przystanku 106 na żądanie). „Schulzen” to najpewniej odmiana nazwiska, większym problemem jest przetłumaczenie słowa „kamp”, którego brakuje we współczesnych słownikach, aczkolwiek pojawia się w tradycji języków europejskich jako „pole”. Czyżby – „pole Szulca”? Strumyk jako „Kellerbach” płynął sobie dalej i łączył się z „Hagenbach” w okolicach polany przy SP8. Etymologia słowa „hagen” jest bardziej zawiła. Istnieje miasto w północnych Niemczech o tej nazwie, funkcjonuje też takie nazwisko. Germański rodowód słowa wskazuje na „ogród”. Dalej strumień płynął już pod nazwą „Heckelwerksmühlbach” i wpływał do znanej nam wszystkim Łarpii. Obecnie odcinek ten w znacznej części przebiega w podziemnym rurociągu, wychodząc na powierzchnię na obszarze działek przy ul. Piłsudskiego. Łuk ul. Wyszyńskiego wytyczony jest właśnie wzdłuż biegu tego strumyka. Nazwa „Heckelwerksmühlbach” najpewniej nawiązuje do funkcjonującego w Tatyni (wówczas "Hagen") młyna wodnego o nazwie "Heckelwerks Wassermühle". Jak na ówczesne czasy był to nowoczesny obiekt, który widocznie zasłużył sobie na upamiętnienie nazwą strumienia. Dużo więcej pytań rodzi nazwa strumyka „Krieklandsbach” (dziś o nazwie "Grzybnica"), wypływającego z podmokłych pól w okolicach Przęsocina, a płynącego „na tyłach” ogródków działkowych w okolicach SP8. Ongiś łączył się z „Heckelwerksmühlbach” tuż przy dzisiejszym wiadukcie kolejowym na ul. Piłsudskiego. W j. niemieckim nie funkcjonuje słowo „kriek“, za to w j. flamandzkim jest to nazwa konkretnego gatunku piwa. Czy „Krieklands” odnosi się do obszaru, gdzie tworzy się to piwo? To pytanie dla miłośników historii i etymologii.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym strumyku, płynącym na północ od Polic: „Kaltebach”. Swoje źródło czerpał w okolicach Trzeszczyna i płynął w kierunku Odry przez obszar między obecnymi zakładami chemicznymi i zbombardowaną fabryką paliw syntetycznych. Mostek, który przejeżdżamy na tzw. „Rurowej” (między ul. Tanowską i Kuźnicką) znajduje się właśnie nad tym strumykiem. Nazwa „Kaltebach” najprawdopodobniej znaczyła: zimny strumyk.

To tyle jeśli chodzi o nazwy strumyków z okolic Polic. Następnym razem zabiorę się za okoliczne... góry!

0 komentarze: