sobota, 24 grudnia 2011

środa, 21 grudnia 2011

Kalendarium historyczno - kulturalne Polic AD 2011

Styczeń
22.1 Międzynarodowe Prezentacje Taneczne w MOK
28.1 otwarcie wystawy Fotografii Marcina Bieleckiego w Galerii „Obok” w MOK
29.1 koncert Zespołu Folklorystycznego Balbiny „Przeżyjmy to jeszcze raz” poświęcony pamięci Zygmunta Zdanowicza
30.1 koncert z okazji X - lecia Polickiego Chóru Kameralnego „Postscriptum”

Luty
II - na rynku wydawniczym pojawiło się II poszerzone wydanie monografii Nowego Warpna i okolic oraz "Leksykon Puszczy Wkrzańskiej"

Marzec
16.3 jubileusz V - lecia Regionalnego Stowarzyszenia Literacko - Artystycznego w Policach
23.3 gawęda historyczna w MOK z udziałem kolekcjonerów pamiątek historycznych Andrzeja Kowalika i Dominika Wołyńskiego
III wystawa starej fotografii w sklepie Jerzego Ossowskiego w Tatyni „Das Leben in Hagen” - „Życie w Tatyni”



Kwiecień
26.4 złożenie kwiatów przez burmistrza Polic pod pamiątkową tablicą w Mścięcinie w 66 rocznicę wkroczenia wojsk do Polic

Maj
1-2.5 I Zjazd Pojazdów Militarnych w Trzebieży

Czerwiec
4.6 widowisko grup rekonstrukcyjnych „Overlord II” w Policach w wykonaniu m.in. członków Stowarzyszenia „Skarb”
4-5.6 Międzynarodowe Dni Polic w ramach projektu „Polsko-Niemieckie Działanie na Polanie”
8.6 I Międzyszkolny Turniej Wiedzy o Policach i Samorządzie Lokalnym w Gimnazjum nr 3



25.6 "Noc Świętojańska" w Trzebieży
30.6-3.7 I Policki Festiwal Teatralna Elipsa Kreatywności im. Z. Zdanowicza

Lipiec
30.7 Trzebieskie Neptunalia „Polsko-Niemieckie Dni Zalewu Szczecińskiego”

Sierpień
25.8 w polickim rynku ustawiono makietę nieistniejącego kościoła mariackiego autorstwa Czesława Piekarskiego
27.8 V Jubileuszowy Jarmark Augustiański w Jasienicy



Wrzesień
10.9 pożar Waldhalle dawnej restauracji znajdującej się na terenie miasteczka rzemieślniczego w Mścięcinie
18.9 uroczystość 65 - lecia parafii i osady rybackiej Trzebieży
21.9 wizyta w Policach i Trzebieży byłych mieszkańców Trzebieży - Ziegenort
24.9 MOK dla Polic „Miasteczko kultury” z propozycjami kulturalnymi na placu przed „Kingą”



Październik
5.10 gawęda historyczna - spotkanie z Michałem Rembasem autorem pozycji „Tajemnice pomorskie”
21-23.10 Polickie Dni Muzyki
X - na polickim rynku wydawniczym ukazała się książka Stefana Marszałka „Oni byli pierwsi” ukazująca losy polickich osadników

Listopad
4.11 promocja monografii „Tanowo wczoraj i dziś” wydanej przez Gminę Police w MOK
7.11 msza święta odprawiona na terenie byłej fabryki benzyny syntetycznej w intencji ofiar polickich obozów
9.11 na poewangelickim cmentarzu w Uniemyślu postawiono krzyż ze stosownym napisem informacyjnym w języku polskim i niemieckim
10.11 spotkanie grupy policzan z byłymi mieszkańcami Trzebieży w Ueckermünde
12.11 otwarcie wystawy Wojciecha Bojarskiego w tanowskim kościele „Wilno i jego świątynie”
25.11 promocja monografii o Tanowie w bibliotece szkolnej w Tanowie

Grudzień
5.12 happening „Wolontariusze dzieciom” zorganizowany z okazji Światowego Dnia Wolontariatu dla dzieci ze Starego Miasta oraz Domu Samotnych Matek „Monar-Markot”
8.12 wręczenie nagród i stypendiów burmistrza Polic za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej i sporcie
11.12 Turniej Tańca Towarzyskiego w MOK
18.12 „Muzyczna Wigilia” oraz kiermasz bożonarodzeniowy w MOK
22.12 „Muzyka na święta” - koncert w wykonaniu uczniów Szkoły Muzycznej „Tosca” w MOK



jan

Fotografie: Sławomir Bączyński, Czesław Piekarski, www.samarama, autor

niedziela, 11 grudnia 2011

Idą święta wstąp do CITiK

W ubiegłym roku powołano i utworzono w Policach Centrum Informacji Turystycznej i Kulturalnej. CITiK podlega Miejskiemu Ośrodkowi Kultury, który wskazał na siedzibę Centrum zabytkową boczną kaplicę nieistniejącego kościoła mariackiego w rynku w Starych Policach.

Centrum jest prowadzone przez dwoje młodych, sympatycznych ludzi, Natalię Nastarewicz oraz Kamila Zagórskiego, którzy służą wszelkimi informacjami dotyczącymi turystyki oraz wydarzeń i przedsięwzięć kulturalnych na terenie Gminy Police.



W CITiK-u o czym nie każdy wie, można nabyć liczne pamiątki z polickimi akcentami. Są to koszulki, czapki, mapy, breloczki, kubki, długopisy, przypinki oraz książki. Obecnie można kupić mego autorstwa „Powojenne dzieje Polic” oraz „Tanowo wczoraj i dziś”, ponadto wspomnienia Hilde Kliche byłej mieszkanki Jasenitz - Jasienicy „Ruchome piaski” oraz książkę Steffena Möllera „Moja ukryta paranoja”.



Nowym pomysłem prowadzących CITiK jest możliwość oddania niepotrzebnych książek, lub wymiany na inne, których się poszukuje. Ta forma wymiany cieszy się coraz większą popularnością. Uwaga: wśród książek są także pozycje o tematyce regionalnej, pomorskiej. W okresie przedświątecznym, „policka” pamiątka może sprawić osobie obdarowanej niekłamaną satysfakcję.



Pamiątki z Centrum Informacji są tanie np. koszulki kosztują od 17,50 do 28 złotych, czapki - 14 zł, książki od 15 do 35 złotych.
Obecnie na okres jesienno - zimowy CITiK przeniesiono do MOK. Mieści się w holu, w dawnej kasie kina. Otwarte jest od poniedziałku do piątku w godzinach 11-19. Zapraszam!

wtorek, 6 grudnia 2011

Pamiątki po lekarzu obozowym

Kilka lat temu ówczesna sekretarz Gminy Róża Kłys zadzwoniła do mnie informując, że chce przekazać do GHP pamiątki po doktorze Bolesławie Kaczyńskim 1908 – 1963, lekarzu obozowym Außenlager Pölitz w latach 1944 -1945.

W 1987 roku istniejący w Policach Batalion Obrony Cywilnej przyjął imię dra Bolesława Kaczyńskiego. Odsłonięto pamiątkową tablicę, a żona doktora Maria przekazała hufcowi do Sali Tradycji kilka pamiątek po nieżyjącym mężu. Po rozwiązaniu hufca pamiątki zostały zdeponowane w Komendzie Wojewódzkiej OHP w Szczecinie, a następnie przekazane do Urzędu Miasta i Gminy w Policach z przeznaczeniem dla Szkoły Podstawowej nr 8. Ostatecznie postanowiono przekazać pamiątki do istniejącej już wówczas GHP.



Wśród pamiątek przekazanych w posiadanie GHP są: dwa oświadczenia współwięźniów, pismo żony doktora Marii Kaczyńskiej do burmistrza Stanisława Szymaszka, opis sylwetki doktora, 6 pism informacyjnych skierowanych do Bolesława Kaczyńskiego z lat 1946 - 1958, 2 fotokopie z Międzynarodowego Biura Poszukiwań w Arolsen, 4 zdjęcia byłego więźnia, sygnet obozowy z numerem więźnia z Mścięcina, fajka, przyznane mu po wojnie odznaczenia.



Bolesław Kaczyński jest patronem Szkoły Podstawowej nr 2 w Policach. Przypomnę, że były kontrowersje wobec osoby lekarza wyrażone choćby we wspomnieniach Józefa Jagodzińskiego „Bunkry na ruinach” wydane później przez szczeciński IPN w 2009 r. Z tego powodu proces nadania imienia szkole został zawieszony na rok czasu. Wobec braku innych dowodów rzekomej negatywnej postawy lekarza, a będąc w posiadaniu wielu dowodów, dokumentów potwierdzających godną postawę lekarza ratującego współwięźniów imię Bolesława Kaczyńskiego szkole nadano.



Oto zeznanie Leona Staśkiewicza potwierdzone przez notariusza w Słupsku 9 lipca 1948 r. Kończy się ono słowami: „Przez swoje lata pracy dla chorych dr Kaczyński zdobył sobie uznanie nawet u SS-lekarza Heidla, a moralną swoją siłą potrafił w wielu wypadkach poskromić zwierzęcość Breitla, Kozłowskiego i innych znanych katów obozowych”.



Przypomnę kalendarium życia dra Bolesława Kaczyńskiego. Urodził się 20.11.1908 r. w Warszawie. Gimnazjum ukończył w Drohiczynie a później krakowską Szkołę Podchorążych. W latach 30. XX w. rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu we Lwowie. W 1936 r. rozpoczął roczny staż pracy w szpitalu św. Antoniego we Lwowie. We wrześniu 1939 r. dostał się do niewoli skąd zbiegł. Wstąpił do Związku Walki Zbrojnej kolportując ulotki i tajną prasę. Aresztowany 21.10 1940 r. został wysłany do Flossenbürga w Bawarii gdzie przydzielono mu numer 3045. Potem został przeniesiony do Auschwitz z numerem obozowym 8765. W lipcu 1942 r. został więźniem Konzentrationslager Stutthof, by wreszcie w 1944 r. trafić na niespełna rok do Messenthin - Pölitz.Po zakończeniu wojny został dyrektorem szpitala powiatowego w Starogrodzie nad Iną - Stargardzie Szczecińskim, by w końcu zostać dyrektorem szpitala powiatowego w Dębnie Lubuskim.

Jest sporo dokumentów dotyczących doktora Kaczyńskiego. Nigdy nie natrafiłem na jego osobiste wspomnienia. Są za to wspomnienia więźniów dowodzące jego właściwej, godnej postawy podczas pobytu w Stutthof i Messenthin, poza relacjami Józefa Jagodzińskiego. W tamtych nieludzkich czasach oceny ludzi bywały różne, rozbieżne choć dotyczyły tej samej sprawy. Wszystkich łączyło jedno wspólne przeżycie - tragizm wojny, który dotknął każdego kto żył podczas II wojny światowej...

jan

czwartek, 1 grudnia 2011

Außenlager Pölitz 66 lat później

Macieja Pacholskiego poznaliśmy na blogu kilkadziesiąt dni temu, gdy przysłał mi wspomnienia swego ojca Kazimierza i sporządzony przez niego plan sytuacyjny byłej filii obozu koncentracyjnego w Stutthof w Mścięcinie, z 1950 roku. Był wówczas dyrektorem tuczarni trzody chlewnej w byłych więźniarskich barakach (1950 - 1952).

Michał odwiedził ostatnio Mścięcino i nadesłał kilka fotografii, które za jego zgodą i przyzwoleniem zamieszczam poniżej.









sobota, 26 listopada 2011

Spotkanie w Tanowie

W piątek 25 listopada o godz. 17.00 rozpoczęła się druga i zarazem ostatnia prezentacja monografii „Tanowo wczoraj i dziś”.

Spotkanie odbyło się w bibliotece szkolnej szkoły podstawowej w Tanowie. Zjawiło się na nim kilkadziesiąt osób, w większości tanowian. Wśród nich zaszczycili swą obecnością ks. prob. Włodzimierz Olszewski, przewodniczący Rady Miejskiej Witold Król, były starosta Powiatu Polickiego 1998-2002 Lech Bartnik, sołtys osady Zygmunt Kołacki - wszyscy mieszkający w Tanowie. Pozostałe zacne osoby w zdecydowanej większości były mi znane i cieszyłem się z ich obecności.



Spotkanie nie różniło się niczym szczególnym od promocji pozycji w MOK. Przedstawiłem szerzej genezę powstania monografii, źródła z których korzystałem: Berghaus, kroniki, rozmowy z ludźmi. Rozmawialiśmy o tanowskich tajemnicach: były kościół, współczesna świątynia, dzwonnica, Góra Żalisko, cmentarz, Mackensen, II wojna światowa.



Jest jeszcze wiele niewyjaśnionych tajemnic. Może to się zmienić, gdyż osoby obecne na spotkaniu zadeklarowały chęć pomocy poprzez udostępnianie rodzinnych materiałów ikonograficznych, jakie zalegają opasłe szuflady starych tanowskich domów.

Spotkanie w bibliotece, w której mieściła się niegdyś mała salka gimnastyczna (to też historia) upłynęło w miłej atmosferze. Osobiście dziękuję koledze po fachu nauczycielowi angliście z naszej szkoły Krzyśkowi Adamczakowi za pomoc w przygotowaniu spotkania.

„Tanowo wczoraj i dziś” lada dzień będzie można kupić w kiosku CITiK w MOK (dawna kasa kina MOK) w cenie 15 zł za egzemplarz.
jan

sobota, 19 listopada 2011

O Tanowie w szkole

W najbliższy piątek 25 listopada, niedawno wydana przez Gminę Police monografia Tanowa zostanie jeszcze raz zaprezentowana tym razem w Szkole Podstawowej im. Jerzego Noskiewicza w Tanowie, w której pracuję od 1992 roku. O godzinie 17.00 w szkolnej bibliotece zacznę opowieść o osadzie, w której mieszkam od kilku lat, a która mam nadzieję prędzej czy później rozwinie się i urośnie do rangi najważniejszego po Policach miejsca w Gminie.

Na spotkaniu w szkole większą uwagę niż w MOK zwrócę na, nierozstrzygnięte do dziś tanowskie tajemnice. Mieszkańcy Tanowa pytają nieraz o to co działo się w tej osadzie przed zakończeniem II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu. To moim zdaniem naturalna reakcja, gdyż ludzie chcą coraz częściej wiedzieć, co się przed nimi tutaj działo. Stąd oprócz gawędy o dawnych czasach niezbędny będzie pokaz starych zdjęć, map, by uzmysłowić naocznie gościom niezwykłość ich wsi.



Jednocześnie chcę poinformować miłośników historii Polic i okolic, że już niedługo „Tanowo wczoraj i dziś” i mam nadzieję, kolejne pozycje które powstaną będzie można nabyć w Centrum Informacji Turystycznej i Kulturalnej w MOK.
Zapraszam na spotkanie!

czwartek, 17 listopada 2011

Wizyta

9 listopada 2011 roku grupa policzan pod wodzą burmistrza Władysława Diakuna udała się do Ueckermünde na zaproszenie Niemiecko- Polskiego Towarzystwa – Deutsch und Polnische Gesselschaft, które ma swą siedzibę w mieście nad rzeką Uecker.



W wyjeździe uczestniczyły osoby, które w swej działalności często mają do czynienia z partnerami niemieckimi. Wśród nich był przewodniczący Rady Miejskiej Witold Król.

W programie mieliśmy odwiedziny nowoczesnego szpitala w Ueckermünde, zwiedzanie starówki z zamkiem Książąt Pomorskich, ratusza, kościoła mariackiego oraz zabytkowego spichlerza. Urządzono w nim małe centrum kultury, w którym prezentowane są wystawy, koncerty oraz spotkania ludzi twórczych. W spichlerzu doszło do spotkania z grupą byłych mieszkańców Trzebieży, którzy nader licznie zjawili się na spotkaniu.



Podczas spotkania Hans Albrecht wręczył burmistrzowi Polic mapę przedwojennej Trzebieży. Był pokaz slajdów ukazujących ciekawe miejsca, miejscowości leżące na pograniczu między Policami a Ueckermünde. Nie zabrakło recytacji wierszy w obu językach.

środa, 9 listopada 2011

Tanowo w MOK

W piątkowe popołudnie, 4 listopada w MOK-u zjawiło się nader liczne grono miłośników przeszłości naszego regionu. Na zaproszenie burmistrza Władysława Diakuna przybyli, by wysłuchać opowieści o nowym wydawnictwu Urzędu Gminy - monografii mego autorstwa „Tanowo wczoraj i dziś”.



Wśród obecnych nie w sposób było nie dostrzec obok wspomnianego burmistrza, przewodniczącego RM Witolda Króla, naczelnika Wydziału Oświaty i Kultury Witolda Stefańskiego, dyrektor Biblioteki Miejskiej Wioletty Kołodziejczyk, dyrektor MOK Anny Ryl, radnych gminy. Cieszyła mnie obecność miłośników historii Polic i okolic: Wieśka Gawła, Darka Szalińskiego, Dominika Wołyńskiego, Zenka Owczarka, Andrzeja Kowalika, Bartka Sitarza. Na spotkanie przybyła grupa tanowian pod wodzą sołtysa Zygmunta Kołackiego. Ciekawą postacią w tej grupie jest Magdalena Grąbczewska, z wykształcenia prawnik, która założyła i prowadzi wraz z mężem stronę tanowskiej parafii. W chwili obecnej tworzą stronę sołectwa w Tanowie. Nade wszystko ucieszyłem się z obecności gryfinian: syna Jakuba, jego żony Justyny i wnuka Olka. Wśród pozostałych gości dostrzegłem moich kolegów, koleżanki, znajomych ze stowarzyszeń „Sama Rama”, „Łarpia”, „Skarb”. Ich obecność sprawiła mi wiele satysfakcji.



Po słowie wprowadzającym włodarza miasta przedstawiłem syntetyczną, analizę treści wydanej pozycji. Przedstawiłem najważniejsze czynniki zachęcające mnie do podjęcia pracy nad monografią: zachęta syna Jakuba, współczesny potencjał osady, bogata historia, znakomite otoczenie, walory krajobrazowe, społeczny popyt na wszelkie formy poszerzania wiedzy o okolicach i miejscu, które zamieszkujemy.



Po wstępie rozpocząłem prezentację multimedialną pokazującą ikonografię tanowską: zdjęcia, mapy, grafiki, dokumenty. Wiele zdjęć ujrzało światło dzienne po raz pierwszy po wyciągnięciu ich z przepastnej domowej zapomnianej szuflady.

Nie zabrakło czasu na podziękowanie za współpracę w małym gminnym dziele: Urzędowi Gminy, personalnie: burmistrzowi Polic Władysławowi Diakunowi, synowi Jakubowi, Andrzejowi Kowalikowi, Dominikowi Wołyńskiemu, sołtysowi Zygmuntowi Kołackiemu, prezesowi OSP Marianowi Siwieli, Elżbiecie Żochowskiej i wielu innym.



Na zakończenie blisko 2 godzinnego spotkania jak to zwykle bywa podpisywałem sprezentowane przez UM dla gości książki, niektóre ze szczególnymi dedykacjami. Jako ostatni o wpis poprosił burmistrz, mocno wcześniej zajęty wieloma przybyłymi gośćmi. Miłą niespodzianką były kwiaty od mojej szefowej w MOK Ani Ryl, oraz akwarele i papier do akwarel, upominek od UM.



Spotkanie upłynęło miło, były kuluarowe pogaduszki. W organizacji spotkania dziękuję serdecznie Kamili Turzyńskiej, Uli Larzhali i Marcinowi Kowalikowi z Wydziału Promocji UM, oraz moim MOK-owskim kolegom Sławkowi Tomankowi i Maćkowi Kęsemu.
Jan
Fotografie: Marcin Kowalik i Wiesław Gaweł
.

niedziela, 23 października 2011

Spotkanie z Tanowem

4 listopada w piątek na godzinę 17.00 do MOK, Galerii Historycznej Polic zapraszam miłośników przeszłości miasta i regionu na spotkanie, podczas którego zostanie zaprezentowana kolejna pozycja książkowa. Tym razem poświęcona podpolickiej osadzie Tanowo.

Myśl o spisaniu dziejów Tanowa korciła mnie od dawna. Trzy lata wstecz zacząłem gromadzić materiały. Zależało mi, aby opowiedzieć o osadzie, która ma wielowiekowy rodowód, a współcześnie jest trzecią pod względem liczby mieszkańców osadą Gminy Police.


W tym roku monografię udało się wydać. To dzięki Gminie Police, która takie działania wspiera. Wraz z moim synem Jakubem pozycję przygotowaliśmy. Ujrzała ona światło dzienne we wrześniu 2011 roku.



Podczas tworzenia książki wsparło mnie wiedzą i zasobami archiwalnymi sporo osób. Wśród nich Andrzej Kowalik, Dominik Wołyński, sołtys Zygmunt Kołacki, dzielny strażak Marian Siwiela, Elżbieta Żochowska, Sławek Bączyński i inni. Nieocenioną pomocą w poznaniu wiedzy okazały się kroniki OSP, sołectwa, przedszkola, szkoły, Domu Dziecka...

Dawne Tanowo poznałem zwłaszcza dzięki nieocenionej wiedzy Heinricha Bergausa, który w 1865 roku w swoim dziele o Pomorzu poświęcił wsi Tanowo i okolicznym osadom wiele miejsca. Dotarłem też do innych pomniejszych źródeł informacji, które znacznie poszerzyły wiedzę o osadzie nad rzeką Gunicą. Poniżej tanowscy osadnicy. Lata 40. XX w.



Dziś osada rozrasta się, rozszerza się infrastruktura miejscowości. Tanowo ma swój ośrodek zdrowia, pocztę, szkołę podstawową, przedszkole publiczne, dwie placówki opiekuńczo - wychowawcze, Ochotniczą Straż Pożarną, zakłady produkcyjne i usługowe, warsztaty, sklepy i to co najistotniejsze: atrakcyjne położenie na trasie Police - Szczecin oraz Szczecin - Niemcy - Hintersee: a dalej Eggesin, Ueckermünde, Anklam, Greifswald. Z ominięciem centrum Polic można dojechać do Trzebieży i Nowego Warpna. Osada jest malowniczo położona i okolona lasami Puszczy Wkrzańskiej. Pewnie z tego powodu działki w Tanowie mają wysoką cenę. Coraz więcej ludzi buduje tu swe domy. Powstały kolejne ulice: Szkolna, Wiosenna, Brzozowa przy których zbudowano wiele nowych domów. Wcześniej budowano na ulicy Gunickiej, Wiatracznej, Młyńskiej. Część działek jest już zabudowanych, wiele kolejnych czeka na swych właścicieli.

O prężności Tanowa stanowi potencjał ludzki i gospodarczy. Stąd osada zasługuje na większe zainteresowanie i zaangażowanie osób wpływowych jak i samych jej mieszkańców w dzieło dynamicznego społeczno - ekonomicznego rozwoju. Dobrze więc, że powstał plan rozwoju miejscowości Tanowo na lata 2008 - 2013. W dokumencie dokonuje się bilansu atutów i mankamentów utrudniających życie mieszkańcom.

Tanowo jest społecznością ludzi młodych i coraz lepiej wykształconych. Ich potencjał można lepiej i skuteczniej wykorzystać na miejscu dla dobra miejscowości. Takie ambicje ma choćby miejscowa szkoła podstawowa czy Stowarzyszenie „Sokoli Las”.

Niniejszą publikacją chcę przedstawić osadę w której pracuję i mieszkam od dawna, w nowym, nieznanym dotąd świetle. Pragnę zwrócić uwagę na miejsce o bogatej historii, przeszłości, tradycji i niewątpliwie dużych możliwościach dalszego rozwoju.

jan

niedziela, 16 października 2011

Spisane wspomnienia

Pewnego dnia zadzwonił do mnie mieszkaniec Szczecina pan Maciej Pacholski. Poinformował mnie, że posiada wspomnienia swego ojca, który w latach 1950-1952 pracował jako dyrektor w tuczarni trzody chlewnej w Mścięcinie, na terenie byłego obozu KL Stutthof - Außenlager Pölitz.

Mój rozmówca ponadto zaproponował przesłanie mi odręcznie sporządzonego przez ojca Kazimierza rysunku planu obozu, późniejszej tuczarni. Upływ czasu spowodował, że plan jest wyblakły, a napisy sporządzone ołówkiem mało czytelne. Ale wykonany w 1950 roku dokument ma swoją wartość, jest autentyczny i pokazuje były obóz jeszcze w swym niemal pierwotnym kształcie. Widać więc zaznaczony kształt terenu obozu okolonego jak to zapisał autor drutami pod napięciem. Wewnątrz było 14 baraków, plac apelowy, stała szubienica. Poza terenem obozu przy głównym wejściu była wartownia, zabudowanie gospodarcze, budynek komendantury i jak odnotował autor planu „parkiet do tańca z lampionami” (dawna sala taneczna Waldhalle). Jak wiemy od roku 1950 zaczęto tam hodować świnie, a pamięć po więźniach została na swój sposób zbeszczeszczona.

Oprócz planu pan Maciej przesłał mi także wspomnienia swego ojca. Wprawdzie fragment dotyczący Polic nie jest obszerny, to jednak wspomnienia ukazują obraz powojennej Polski z kikutami wypalonych domostw, rozrzuconym w terenie zdewastowanym sprzętem wojskowym, trud organizacji życia w nowej rzeczywistości po zakończeniu krwawej wojny.

Dobrze, że takie wspomnienia, swoiste kroniki wydarzeń czasów, w których żyli nasi ojcowie, dziadkowie są spisywane. Ale też ile nie poznanych faktów, nie spisanych, nieopowiedzianych zdarzeń, świadkowie tamtych czasów zabrali ze sobą do grobów. Śpieszmy się zatem do nakłonienia seniorów do wspomnień, zwierzeń, nagrywajmy je, spisujmy cierpliwie, a w przyszłości może powstać z tego niezwykła księga historii jakiej w szczegółach nie znamy.
jan

wtorek, 27 września 2011

Gawęda historyczna


5 października 2011 roku zapraszam do Miejskiego Ośrodka Kultury na godzinę 18.00. W cyklu gawęd historycznych organizowanych w Galerii Historycznej Polic spotkamy człowieka oryginalnego: podróżnika, dziennikarza, nauczyciela Michała Rembasa. Michał jest autorem ostatnio wydanej pozycji „Zachodniopomorskie tajemnice” i współautorem też świeżej pozycji „Dąbie prawobrzeże wielkiego Szczecina”.



„Zachodniopomorskie tajemnice” wiodą czytelnika przez znane i nieznane miejscowości województwa zachodniopomorskiego, osady, miejsca natury, do których rzadko docieramy. Z każdym z nich związana jest niezwykła opowieść, historia, tajemnica, którą Michał przybliża i rozwiązuje poprzez barwne opowieści i bogatą szatę ilustracyjną.


W książce będącej swoistym przewodnikiem nie brak opisów nam bliskich z terenu Gminy Police i Powiatu Polickiego. Wędrujemy zatem przez Pilchowo, Jasienicę, Police, nieistniejące Gunice. Dowiadujemy się wielu ciekawych faktów wzbogacających wiedzę o regionie. Pozycja jest ciekawa, a gdzie ją będzie można kupić, dowiemy się od Autora.


Warto wybrać się do MOK do sali konferencyjnej na spotkanie z Michałem, niestrudzonym wędrownikiem. Wielokrotnie odwiedzał mnie w Tanowie i snuł opowieści. Wspólnie wybierzemy się na kolejną eskapadę w otmęty Puszczy Wkrzańskiej w poszukiwaniu tajemniczych głazów z inskrypcjami. Środowe spotkanie zapowiada się ciekawie i będzie wsparte prezentacją multumedialną. Zatem do zobaczenia w MOK!
jan

środa, 7 września 2011

Tajemnice Puszczy Wkrzańskiej - Gunice wieś ktorej nie ma

Niewątpliwie największą puszczańską tajemnicę stanowi nieistniejąca wieś Gunice - Günnitz, która przez lata współistniała w symbiozie z Falkenwalde - Tanowem. Odległa o 3 km od Tanowa śródleśna osada jeszcze w 1939 r. liczyła 190 mieszkańców. Dziś pozostały po nich jedynie rozrzucone fundamenty domostw, budynków gospodarczych oraz leśny cmentarzyk właścicieli wsi. Dojechać tam można autem, rowerem lub dotrzeć pieszo. A dookoła piękna, majestatyczna Puszcza Wkrzańska.

Losy Gunic losy związane są z rodami von Ramin i Krackow. Do 1555 r. Gunice leżały na terenie Wielkich Lasów Stolzenburg i były własnością Blankenburgów. Od 1555 r. przeszły w posiadanie kamieńskiego rodu reprezentowanego przez Fryderyka von Ramin. Obszar został potwierdzony w dokumencie lennym z 1743 r. jako lenno kamieńskie. Przed rokiem 1776 r. został w połowie przypisany rodowi Krackow, a w drugiej rodowi Brunn.
W 1816 r. majątek gunicki od rodu Krackow kupił kapitan Kurt Georg Fryderyk von Ramin.

W 4 lata później dokupiono majątek w Leśnie Górnym. Majątek Gunice podzielony był na dwie części Gunice A i Gunice B. Gunice A wchodziły w skład kamieńskiego dobra lennego Brunn. W trakcie trwających do 1848 r. sporów między ówczesnym rządowym asesorem Fryderykiem Gebhardem Otto von Ramin, a jego bratem porucznikiem Karolem Augustem Otto Fryderykiem von Ramin, ten ostatni przejął majątek Brunn za 14 tysięcy talarów. Od 1848 r. całość majątku była w posiadaniu Fryderyka Gebharda Ottona von Ramin.
W Gunicach zbudowano obszerny pałac w otoczeniu zadbanego parku ze starodrzewiem, w którym zamieszkali Raminowie. Do obiektu wiodła wysadzona kasztanowcami aleja. Wieś zamieszkiwało kilkadziesiąt osób trudniących się gospodarką leśną, uprawą roli.

Majątek miał powierzchnię 1625 mórg, 66 prętów (pola, las, łąki, gospodarstwa, ogrody). Na podmokłych uprawiano żyto, owies, buraki pastewne, ziemniaki. Torfowe łąki posiadały sporą ilość rudy darniowej. Nie wykorzystywano ją jednak w celach handlowych, gdyż w Drogoradzu pozyskaną rudę darniową wysyłano do huty w Torgelow. Występujący w dużej ilości torf przetwarzany był na smołę wysokiej jakości, ale wykorzystywany tylko na własne potrzeby. Z łąk zbierano 100-130 fur siana, każda warta 24 talary. Stosowano prace melioracyjne.

Przy pozyskiwaniu drewna w terenach wyżej położonych stosowano wyrąb co 100 lat, a na terenach podmokłych co 40 lat. W lesie dominowała sosna, buk, wiąz, jesion, olcha, brzoza.
W Gunicach w połowie XIX w. zamieszkiwały 72 osoby w 7 rodzinach, w 5 domach przy których istniało 6 budynków gospodarczych. W majątku pracował 1 inspektor, 1 leśniczy, 1 ogrodnik, 5 rodzin pracujących w systemie dniówki, 2 pracowników niewykwalifikowanych, 2 pasterzy krów, 4 służące. W gospodarstwach chodowano 50 krów, konie zaprzęgowe, wierzchowce, kury, kaczki, indyki, gołębie. W rzece odławiano duże ilości raków. Opodal pałacu wykopano staw i zarybiono karpiami, karasiami, linami, szczupakami. Warty odnotowania jest fakt, że Gunice miały swój własny szpital z dwiema izbami i kuchnią służącą chorym wymagającym opieki oraz własny zarząd policyjny.
Gunice należały do rejonu szkolnego w Tanowie. Oprócz czesnego mieszkańcy Gunic ponosili opłaty na rzecz utrzymania szkoły w takim samym wymiarze jak mieszkańcy Tanowa. Majątek należał także do tanowskiej parafii. Na rzecz kościoła proboszcz z Tanowa otrzymywał oprócz danin osobistych, wynagrodzenia rocznego, 4 sążnie drzewa w polanach brzozy lub olchy.

Rozwój gospodarczy Gunic był niewątpliwie związany z osobą jej właściciela Fryderyka Gebharda Otto von Ramina który między 1848 a 1864 r. dzięki wykarczowaniu lasu podwoił powierzchnię uprawną, zwiększył ponad dwukrotnie areał łąk meliorując torfowiska olszowe i brzezinowe, uruchomił torfiarnię rozpoczynając pozyskiwanie cennego i wydajnego materiału opałowego, zbudował nowy kompleks budowlany składający się z dużego, przestrzennego domu mieszkalnego i dwóch budynków gospodarczych, zbudował nowy dom mieszkalny dla pracowników najemnych na 4 rodziny, zwiększył pogłowie zwierząt hodowlanych i inwentarza, zadbał o ogrody, wygląd zewnętrzny majątku, zasadzenie drzew, poprawę stanu dróg, budowę mostów.

W wielu źródłach mówi się o przynależności Raminów do loży masońskiej. Rzeczywiście na głazach nagrobnych widać znaki loży masońskiej: ekierkę i cyrkiel. Podobno także w pałacu na ścianach sali głównej widniały znaki loży masońskiej.
Po II wojnie światowej w Gunicach mieszkało blisko 200 osób. Pałac Raminów został zaadaptowany przez Koło Łowieckie w Szczecinie, później przez junaków Powszechnej Organizacji „Służba Polsce”. Po jej rozwiązaniu obiekt przejęło Nadleśnictwo Trzebież.

Na początku lat 60. XX w. budynek zaczął popadać w ruinę i podzielił los wielu podobnych poniemieckich obiektów. Został rozebrany. W 1972 r. Gunice zamieszkiwało jeszcze 25 mieszkańców. Wieś zaczęła pustoszeć aż do całkowitego wyludnienia. Dziś o świetności Gunic świadczą jedynie głazy nagrobne członków rodziny Raminów. Cmentarzyk został uporządkowany i urządzony „na nowo”. Miejsce jest niezwykle nostalgiczne otoczone ścianą potężnej, wiekowej puszczy.

jan

sobota, 2 lipca 2011

Nowe Warpno i okolice

Niewielkie miasto doczekało się swej monografii 4 lata wstecz w 2007 roku. Stowarzyszenie „Czas Przestrzeń Tożsamość” wydało książkę autorstwa Wojciecha Łopucha. Inicjatorem serii monografii którą rozpoczęła Jasienica Kazimiery Kality Skwirzyńskiej jest Andrzej Łazowski mający głowę pełną pomysłów, które w większości realizuje z doskonałym nieraz skutkiem.

W swoich zbiorach biblioteki regionalnej mam niemal wszystkie pozycje wydane przez Łazowskiego i jego współpracowników. Ale Andrzej zaskoczył mnie nie po raz pierwszy wznowieniem (2010) mocnego rozszerzonego Nowego Warpna. Opasła pozycja liczy ponad 500 stron. Jej wartością jest jeszcze większa ilość fotografii starego Warpna. Pozycja jak wiele innych ma charakter międzynarodowy bowiem w całości jest tłumaczona na język niemiecki, co ułatwia poznawanie historii po obu stronach granicy.

A

Autor wędruje na kartkach książki od czasów najdawniejszych poprzez średniowiecze, nadanie praw miejskich, pobytu na Pomorzu i w Nowym Warpnie Szwedów, pruską zwierzchowność aż po II wojnę światową. Szczegółowo opisane są powojenne dzieje miasteczka. Nowością II wydania jest poszerzenie treści o opisy miejscowości leżących w gminie Nowe Warpno.

Przeszłość Nowego Warpna jest pasjonująca i niezwykle bogato udokumentowana. Stare zdjęcia przeplatane są współczesnymi wykonanymi przez Andrzeja Łazowskiego. Mnie marzy się by taką wiedzę o Policach mieć także u nas. Niestety mimo upływu czasu nie udaje nam się dotrzeć do nowych, istotnych, wzbogacających wiedzę dokumentów, zdjęć, relacji. A przecież historia Polic jest w niektórych okresach większa, bogatsza w wydarzenia. Imponuje mi także staromiejska zabudowa miasteczka z perełkami: ratuszem i bogato wyposażonym kościołem!



Książka przyjęta została z wielkim uznaniem przez miłośników historii Ziemi Polickiej, Nowowarpieńskiej. Zasługa to wspomnianego autora jak również redakcji: Andrzeja Łazowskiego, Zenona Owczarka, Małgorzaty Szczęsnej, Andrzeja Kotuli.
Pragnę zachęcić policzan do zainteresowania się serią książek „Czasu Przestrzeni Tożsamości”. Jest ich 11. Oto w kolejności: Jasienica, Stolec, Rzędziny, Łęgi, Szczecin - Skolwin, Szczecin - Grabowo, Nowe Warpno i okolice, Swobnica, Pomniki Szczecina, Rurka, Wały Chrobrego, Dobra i okolice i wreszcie Szczecin - Pogodno. Gdzie można kupić te książki? Pytajcie o to samego Łazowskiego www.lazowski.eu

Tymczasem szykują się kolejni autorzy do wydania historycznych pozycji popularno - naukowych dla szerokiego grona czytelników. To bardzo dobrze.
jan

sobota, 18 czerwca 2011

Turniej wiedzy o Policach

Niedawno zostałem zaproszony do Gimnazjum nr 3 w Policach na ciekawy konkurs. Pisze o nim poniżej dyrektor tej placówki Artur Zagórski.

8 czerwca 2011 roku o godzinie 13.00 w Gimnazjum nr 3 w Policach rozpoczął się I Międzyszkolny Turniej Wiedzy o Policach i Samorządzie Terytorialnym. W Turnieju brali udział uczniowie klas trzecich, czterech polickich szkół gimnazjalnych Gimnazjum nr 1, 2, 3, 4. Turniej prowadziła pomysłodawczyni i główna organizatorka Pani Grażyna Sosna nauczyciel historii i wos w Gimnazjum nr 3, przy współpracy z panem Grzegorzem Rudalskim z Gimnazjum nr 2 w Policach.

Uczniowie mieli do wykonania 12 zadań, m.in.:
-wypełniali tabelkę zadań samorządu terytorialnego,
-odpowiadali na pytania dotyczące historii Polic,
-odgadywali na podstawie opisu imię i nazwisko znanej osoby w Policach,
-musieli określić jaki jest związek rekwizytów z historią Polic (wędka, kogut, czarny chleb, Polifoska),
-zapiać jak kogut,
-złożyć pocięte zdanie ” Jesteśmy uczniami Gimnazjum nr......”,
-wyjaśnić nazwy ulicy, przy której mieszkamy, np. Piłsudskiego, Kościuszki, Batorego, Traugutta,
-wykonać wakacyjną fryzurę i makijaż.

Uczniowie i zaproszeni goście obejrzeli najładniejszą prezentację o Policach, wykonaną przez uczennicę klasy III c Gimnazjum nr 3 w Policach Karolinę Wołosz.
Pracę uczniów oceniała Komisja którą stanowili znani policzanie: Paulina Woźniak - pływaczka, rekordzistka świata, Jan Matura - nauczyciel, historyk, Jarosław Łebek - dyrektor Gimnazjum nr 3 i Artur Zagórski - dyrektor Gimnazjum nr 2.

Po zaciętej intelektualnej i manualnej rywalizacji I miejsce zajęła reprezentacja Gimnazjum nr 2, II miejsce Gimnazjum nr 1, III - Gimnazjum nr 3, IV - Gimnazjum nr 4.
Po rozmowie z uczniami i nauczycielami wiemy, że Turniej bardzo się podobał. Uczniowie i nauczyciele docenili pomysł i organizację, chwalili miłą atmosferę, ciekawe zadania dla drużyn, dekorację jak również występy artystyczne uczniów, a zwłaszcza egzotyczny taniec dziewczyn z Gimnazjum nr 2 i występy zespołu muzycznego z Gimnazjum nr 3.

Już dzisiaj organizatorzy - Gimnazjum nr 3 w Policach zaprasza do udziału w kolejnej edycji za rok.
Artur Zagórski
Foto - Sławek Bączyński

wtorek, 17 maja 2011

Spotkanie w Rieth

1 maja w zimny jak licho poranek wybrałem się do Rieth na święto graniczne Rieth i Nowego Warpna. Powodem wyjazdu było zaproszenie do uczestnictwa w dyskusji polsko- niemieckiej na temat walorów turystycznych Zalewu Szczecińskiego.

W dyskusji uczestniczyli Nicole Spittel- Greifswald, przewodniczący Stowarzyszenia Niemiecko- Polskiego- Klaus Wils, burmistrz Nowego Warpna Władysław Kiraga, Michał Olszewski oraz ja. Z Michałem ustaliliśmy, że będziemy mówić: on o trasach rowerowych, zaś ja o historii i przeszłości i związanych z tym atrakcjami na terenie powiatu i gminy Police.

W swym występie powiedziałem mniej więcej tak: „Turystyka jest ściśle związana z historią. Podróżujemy podziwiając piękno krajobrazu, walory przyrodnicze regionu. Ale też zastanawiamy się jaka była przeszłość odwiedzanych przez nas okolic. Oko turysty cieszy także napotkany na trasie zabytek.
Chciałbym zwrócić uwagę na najciekawsze miejsca w gminie Police. To przede wszystkim fabryka benzyny syntetycznej, w której w latach II wojny światowej produkowano z węgla paliwo ciekłe- benzynę. Okres wojny ciągle jest mało znany ludziom. A były koncern to najciekawszy, choć tragiczny w swej wymowie obiekt historyczny. Drugim miejscem godnym odwiedzenia są ruiny poaugustiańskiego klasztoru w Jasienicy. To miejsce jest chętnie odwiedzane. Warto także powędrować przez wsie gminy Police, by ujrzeć obiekty sakralne- wiejskie kościółki w Trzebieży, Niekłończycy, Tatynii, Pilchowie, Przęsocinie.


Cieszy mnie coraz większe zainteresowanie historią naszego regionu. Upowszechnia ją m.in. Galeria Historyczna Polic oraz Stowarzyszenie „Skarb” w swej siedzibie na terenie fabryki. Ważne jest także to, że pojawia się coraz więcej literatury na ten temat. Także za pomocą internetu można poznawać gminę, powiat policki. Strony łatwo jest znaleźć i z nich korzystać. W imieniu własnym i siedzących tu zacnych osób zapraszam do odwiedzanie Polic i gminy polickiej”.

Głos zabierali pozostali prelegenci. Były pytania obecnych osób. Wśród nich byli burmistrz Polic Władysław Diakun, przewodniczący Rady Miejskiej Witold Król, zasłużony dla dobrych sąsiedzkich stosunków polsko- niemieckich były starosta Uecker- Randow Siegfried Wack, dyrektor MOK- Anna Ryl, nadleśniczy Antoni Michnowicz, przedstawiciele samorządów z Hintersee, Lückow, Rieth. Spotkanie było ciekawe i owocne.

Już po jego zakończeniu ruszyłem uliczkami Rieth w kierunku zamku (dziś już prywatnej posiadłości, do której nie ma dostępu). Wiedzie do niego piękna lipowa aleja. Perełką osady jest kościół z XVIII wieku, w którym nabożeństwa odprawiał znany i ceniony w Policach, niedawno zmarły pastor Wulf Gaster.
jan

piątek, 6 maja 2011

Wystawa w sklepie...

...ale nie taka tradycyjna z towarami w witrynie sklepu, lecz obok części handlowej...historyczna, starej fotografii.
Taka wystawa jest do obejrzenia w sklepie Jerzego Ossowskiego w Tatyni.




„Das Leben in Hagen”- „Życie w Tatyni” to zbiór fotografii, w większości fotokopii, ukazującej codzienność wsi na początku XX wieku po II wojnę światową. Uwagę zwraca szczegółowy plan Tatyni z nazwami obiektów i nazwiskami ludzi w nich mieszkającymi. Na planie widać dwa cmentarze: stary z XVIII w. i nowy w którym grzebano ludzi na przełomie XIX i XX w. Plan został sporządzony odręcznie przez Hilde Wegner dziś mieszkankę Ahlbeck.

Jest kilka przedmiotów sprzed wojny, którymi się posługiwano. Są książki, w tym dwie mego autorstwa.


Oglądając zdjęcia poznajemy historię tej miejscowości, ludzi ich zajęcia, zainteresowania. Wędrujemy przez lata, zmieniające się pokolenia. Dowiadujemy się na przykład, że w 1936 roku w Tatyni eleganckie auta osobowe posiadał jedynie Richard Wibberenz, młynarz Naggert i Zuehlsdorf. Na fotografiach widać ludzi niegdyś tu mieszkających, domy które się ostały i te, które zniknęły z powierzchni ziemi. Wśród nich domy rodzinne, obory, młyn nad Gunicą...

Pomysł organizacji wystawy urządzonej przez byłego mieszkańca Hagen Waltera Bütnera i właściciela sklepu we współczesnej Tatyni jest rewelacyjny, idea przednia, warta uznania, bowiem jest dowodem oddolnych inicjatyw bez wsparcia finansowego urzędu, dyrektorskich decyzji, szumu i medialnego zainteresowania.
Chylę zatem czoło przed Jurkiem Ossowskim i za jego pośrednictwem przed niemieckimi inicjatorami organizacji niezwykłej wystawy w niezwykłym wiejskim sklepie.
jan

wtorek, 3 maja 2011

Dzień Flagi Rzeczpospolitej Polskiej...

...został ustanowiony w 2004 roku. Po wojnie flagę wieszano 1 maja, potem pośpiesznie ją ściągano. Polska flaga powiewała także 22 lipca. Obecnie flagę wieszamy 2-3 maja, w dniu odzyskania niepodległości. W każdej innej ważnej chwili dla kraju.



Coraz częściej flaga powiewa przed domami na posesjach. W Tanowie dzieje się tak w kilku przypadkach. Podoba mi się ten zwyczaj dowodzący patriotyzmu, przywiązania do symboli narodowych. Pamiętajmy, że jednym z naruszeń zwyczaju wywieszania flagi jest to, gdy jest ona brudna lub postrzępiona. Należy wymienić ją na nową.
jan